czwartek, 18 stycznia 2018

Tydzień modlitwy o jedność chrześcijan


„Prawica Twoja wsławiła się mocą” (Wj 15,6) - tak brzmi tegoroczne hasło rozpoczynającego się obecnie tygodnia powszechnej modlitwy o jedność chrześcijan. To czas podejmowania twórczych inicjatyw pomiędzy Kościołami i rozmaitymi wspólnotami chrześcijańskimi. Dla jednych jest to okazja do wspólnych spotkań i modlitwy; naznaczona postawą życzliwości i chrześcijańskiej miłości. Jeszcze dla innych to szereg kurtuazyjnych spotkań (szczególnie duchownych), przy kawie i ciastku; twórczej wymianie spostrzeżeń i planach na przyszłość. Ekumenizm powinien służyć wzajemnemu odnajdywaniu w sobie przebaczenia i miłości; radości bycia razem- bez oskarżeń, wyższości, zawłaszczenia, dogmatyzowania, ekskluzywizmu i zawłaszczenia depozytu prawdy dla siebie. Czas naprawdę potrafi leczyć rany, a Duch Święty przyzywany z pokorą i odpowiednią dyspozycją może urzeczywistnić dar jedności o który tak bardzo prosił Chrystus. Niech wyryją się w nas słowa św. Augustyna: „Jeśli miłujesz jedność, to wszystko, co inny posiada w ramach tej jedności, jest także twoją własnością”. Ekumenizm to szkoła jedności i sprawdzian dojrzałości w człowieczeństwie- przeżywania wspólnych wartości wyrastających z Ewangelii, a zarazem szacunek dla różnych tradycji, obyczajów, percepcji wiary- często odmiennych od tych w których nam przyszło dorastać. „W Polsce żyją nie tylko katolicy – pisał ks. W. Hryniewicz- Są także chrześcijanie innych wyznań oraz wyznawcy innych religii i światopoglądów. Polska ekumenia potrzebuje dobrych doświadczeń w sposobie odnoszenia się do siebie nawzajem. Dojrzała religijność przejawia się w umiejętności wychodzenia naprzeciw innym z większym zrozumieniem, szacunkiem, życzliwością... Trzeba w samym sobie doświadczyć tego, że istnienie innych jest błogosławieństwem dla nas samych.” Zaufać Bogu ! On jest tym, który wybawia i podnosi, naprawia to co zrujnowane i podzielone; tchnie życie tam gdzie coś jest zmurszałe i bezowocne. Modlitwa niczym pulsujące źródło życia powinno wytrysnąć w ludzkich dotkniętych zgorszeniem podziału sercach chrześcijan. Brat Roger ze Wspólnoty w Taize, modlił się: „Panie, Jezu Chryste. Ty przychodzisz i na zeschłe ziemie naszych zwątpień zsyłasz delikatne tchnienie, aby nas przygotować do tego, byśmy stawali się zwiastunami pokoju i pojednania.”

sobota, 6 stycznia 2018

Objawienie Pańskie


Wzejście gwiazdy, trafnie zrozumiane przez Mędrców, oznacza, że poganie wkrótce uwierzą w Chrystusa, oraz to, że ludzie uprawiający zawód bardzo daleki od wiedzy, w sprawach Bożych rozpoznają światło, które zajaśniało, gdy On się narodził. Zresztą i ofiarowane dary świadczą, że Mędrcy zrozumieli w pełni, kim jest Chrystus i wyznają przez złoto, że On jest królem, przez kadzidło- że jest Bogiem, a przez mirrę- że jest człowiekiem. W ten sposób dzięki ich hołdowi zdobywamy pełne poznanie całego planu zbawczego Chrystusa: że jako człowiek umrze, jako Bóg zmartwychwstanie, jako Król będzie nas kiedyś sądził. To zaś, że zakazano Mędrcom iść tą samą drogą i wracać do Heroda w Judei, oznacza upomnienie, że nie wolno nam szukać wiedzy i poznania w Judei, lecz złożywszy całą nadzieję zbawienia w Chrystusie, winniśmy porzucić drogę poprzedniego życia.

                                                                                  Św. Hilary z Poitiers

Poznaliśmy już Chrystusa przez wiarę, dostąpiliśmy odnowienia naszej ludzkiej natury, należymy do Kościoła, ludu Nowego Przymierza. Trzeba nam, jak niegdyś Mędrcom, Bożego Światła, abyśmy zrozumieli, w jak wielkich uczestniczymy tajemnicach, abyśmy umieli ogłaszać wielkie dzieła Boże wszystkim ludziom...

                                                                                Liturgia Ambrozjańska

sobota, 23 grudnia 2017

Orędzie na Narodzenie Pańskie


W dniu narodzin Zbawiciela w Betlejem na firmamencie nieba, świata zabłysło światło, które już nie zgaśnie do końca czasów. Jest ono tym samym Światłem które Kościół nazywa Światłem Chrystusa, tak wyraźnie w dniu Bożego Narodzenia to Światło  wywołuje w nas prawdziwą radość i błogi pokój duszy, obecność których chcielibyśmy zachować w sercu do końca naszych dni. Mówi się, że łaska Bożego Narodzenia wypędza złe duchy i rozprasza ich ciemne knowania. Dlatego nawet ludzie bardziej dręczeni, w tym dniu czują się uspokojeni. Ale to chyba jeszcze coś więcej: jako ludzie świadomi własnej grzeszności czujemy jakieś wielkie pragnienie, o ile byłoby to możliwe, powrót do naszego dzieciństwa i przywrócenie owej niewinnej atmosfery radości, za którą tęsknimy. Zdajemy sobie sprawę, że z powodu naszych grzechów niestety już nie jesteśmy tacy niewinni, jak byliśmy niegdyś w dzieciństwie. Tym bardziej winniśmy się zwrócić w stronę Najświętszej Maryi Panny słowami ufnej modlitwy. Wydaje się czymś oczywistym że w naszym świecie który tak szybko pogrąża się w nocy grzechu, ufna postawa zwrócenia się do Matki Najświętszej stałaby się dla wielu początkiem drogi nawrócenia. W czasie świąt Bożego Narodzenia ludzie otrzymują specjalne- obfite łaski za wstawiennictwem Świętej Bożej Rodzicielki. Prośmy aby za Jej przyczyną łaski Bożej Dzieciny przywróciły w nas dziecięcą niewinność i głębię wiary. Narodziny naszego Pana stały się więc momentem przełomowym dla wszystkich ludzi. Bóg wszedł w ludzką historię w ludzkiej naturze. A nasz Pan przychodzi niosąc nam światło prawdy. Ale dlaczego Pan Jezus narodził się w nocy ? By być symbolem przeciwieństwa, ponieważ On jest światłem prawdy która rozświetla mroki nocy. Bóg rozprasza ciemności i wybrał na czas narodzin noc, aby tym pełniejszy był ów kontrast między światłem a ciemnością. Podczas dnia nie widać światła tak dobrze jak w nocy. Święty Jan Ewangelista przypomina nam wiele razy, że Chrystus Pan jest światłością: „W Nim było życie a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła”(J 1, 4-5), oraz „Ja Jestem światłością świata, kto idzie za Mną nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8, 12). Na owocne przeżywanie świąt Narodzenia Pańskiego oraz nadchodzący nowy rok Pański 2018, życzę abyśmy nosili światło Chrystusa i dzielili się z tymi których spotykamy na drogach naszego życia. Z błogosławieństwem.

                                                 Stanisław Sawicki – biskup słowiańskokatolicki.
  

 

piątek, 15 grudnia 2017

Tęsknota za Bogiem !


Bardzo intensywnie przeżywamy czas adwentowego oczekiwania, wszystko na zewnątrz nam komunikuje atmosferę świąteczności. O jaką świąteczność nam chodzi ? Rozpoczął się medialno- galeriany szał świąteczny, kolędy przyćmiły roratnie adwentowe śpiewy oczekiwania, prezenty i wydawanie pieniędzy wzięły górę nad zdrowym rozsądkiem i duchowym przygotowaniem do najważniejszego wydarzenia w historii ludzkości. Słyszymy wszędzie że idą święta, będzie pięknie, ciekawie i rozrywkowo, a do tego jeszcze jakiś mitologiczny gwiazdor lub odarty ze świętości biskup Mikołaj dowiezie furę prezentów. W niektórych krajach nawet nie będzie świąt i związanego z nimi wspólnego spotkania rodzinnego, bo wyrzucono z historii i kultury osobę Bogaczłowieka, bo dobrobyt niektórym przesłonił oczy w imię szeroko rozumianej wolności przekonań. Goniąc za tym wszystkim czy tak łatwo zapomnieliśmy że, Bóg przyszedł do nas właśnie po to, abyśmy Go przyjęli, stanął w centrum historii aby przynieść radość i pokój. Dlaczego jesteśmy ciągle zamknięci na to, co przynosi nam Boży Syn.   Gdzie szukać genezy tego duchowego uśpienia, czy chodzi tylko o jałowość naszej zabieganej i rozkrzyczanej rzeczywistości czy chodzi zwykłą w bezrefleksyjność duchową w której, wytrzeszczamy oczy na wszystko tylko nie na Boga, który przychodzi jako Miłość? Znowu będzie tak jak w Ewangelii wół i osioł tylko rozpoznają swego Pana, bo wszyscy inni będą zaabsorbowani szukaniem siebie i tworzeniem atmosfery byle było miło. Jakie może być antidotum na tą pseudo świąteczną bezmyślną pustkę. Zechciejmy przeżywać ten czas na sposób religijny, wtedy zaoszczędzimy sobie „świątecznego” zmęczenia. Jest kilka sposobów które są istotne, zrozumieć sens świętowania, wyostrzyć spojrzenie na to, co niespodziewane i pozwolić Bogu narodzić się w sobie. Może w lepszym przeżyciu świąt pomoże nam pochylenie się nad Ewangelią przyjścia Boga do nas. Stanąć w postawie zdumienia i kontemplować to wydarzenie angażując cały swój wysiłek duchowy. „A światłość w ciemności świeci” (J 1,5). Jednak my zachowujemy się tak jakby to światło było dla nas niewygodne, bo obnaża nasze ludzkie nędze, bo rozświetla to wszystko co chcielibyśmy zakamuflować w ciemności. Jest to światło które nie chce być, tylko dostrzeżone ale ma nas ogarnąć tak jak spłynęło na pasterzy dla których ta noc okazała się jedyną, wyjątkową i błogosławioną. Chrystus przychodzi aby podarować nam światłość, aby rozświetlić nasze zmęczone twarze, aby serca napełnić na nowo tęsknotą, aby życie wypisać sensem. „Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił. Udali się z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu.” (Łk 2,8 )


 

 

sobota, 2 grudnia 2017

Adwent - List pasterski


                     Drodzy Bracia Kapłani. Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie Panu .

Liturgiczny okres Adwentu skłania nas do głębszej refleksji nad prawdą naszej wiary o wcieleniu Syna Bożego. Bóg przychodzi do ludzkości aby okazać nieskończoną miłość, dzięki której jesteśmy zbawieni. Skażona grzechem pierworodnym ludzka natura potrzebowała odkupienia, którego podjął się nasz Zbawiciel Jezus Chrystus. Słowo Boga Ojca stając się Ciałem przyszło na świat aby nas pojednać z Bogiem., któremu człowiek okazał nieposłuszeństwo i wzgardził Jego miłością. Mimo to, Bóg nie pozostawia człowieka w ciemnościach grzechu, ale jak nas o tym zapewnia w Ewangelii: „Sam na umiłował, posłał swego Syna jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy” (J 4,10). Bracia i Siostry ! Więc czas uporządkować swoje sprawy ostateczne względem przyjścia Jezusa Zbawiciela. Zapomnieliśmy, że czas życia jest krótki, a wieczność tuż za progiem czasu. Obdarowani wolnością współuczestniczymy biernością naszych postaw w wykorzenieniu z tej ziemi Bożych zasad. Wolność sterowanego bezprawia, w której już umierają uczciwe postawy codziennego życia, te wszystkie zasady Dekalogu, które od Chrztu świętego, od pierwszej Komunii Świętej, Bierzmowania, wzrastały w dziecku Bożym- człowieku Kościoła. To jest nasza smutna rzeczywistość ! Cel zła jest jasny, odcięcie człowieka wierzącego od świętości życia, od wymagań stawianych w Prawie Bożym. Ten cel realizowany dużymi środkami organizacyjnymi i finansowymi jest widoczny, przynosząc coraz większą destrukcję w szeregach ochrzczonych. Wielu ochrzczonych, którzy w dorosłym życiu nierozróżnianą już różnicy pomiędzy prawdą a kłamstwem. Pieniądze, zdrady, „dźwięczą europejską poprawnością.” Nie można wyłączyć z obiegu ludzkich spraw pieniędzy i głupoty. Brak jednego, a nadmiar drugiego przynosi określone korzyści materialistów, liberalnych manipulatorów. O wiele prościej, prostactwo i głupotę nazwać nowoczesnością, gdy chce się zniszczyć dobro przeszłości, dla własnych celów, które przyszłość topią w egoizmie zła. Bezkarnie, bezbożnie mamona sięga do coraz świętszych miejsc, aby sprofanować chrześcijański dorobek moralny i kulturalny Europy. Takim sposobem ubożejemy materialnie i duchowo. Kto z nas ostoi się przed Panem ? Gdy takie wielkie obumieranie w nas, tego co Boże, święte, kościelne i narodowe. Tak można nazwać to co się dzisiaj tu i teraz z nami dzieje. Okłamani, zakłamani, bezsilni, zniewoleni, nieusprawiedliwieni, nie wiadomo co ? A ty Europo, odrzuciłaś wszystko, poszłaś drogą zła, szatana; służysz mu depcząc Przykazania Boże, depcząc największą Miłość – Jezusa Chrystusa. Odrzucasz Pana, jedynego Zbawiciela świata. Dokąd idziesz Europo ? Zawróć póki jest jeszcze czas. Trwajmy na adwentowej drodze, abyśmy na dzień przyjścia naszego Pana Jezusa Chrystusa nie zmarnowali. Czuwajcie i módlcie się, abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym. „Bądźcie wszyscy  jednomyślni, współczujący, pełni braterskiej miłości, miłosierni, pokorni. Nie oddawajcie złem za złe, ani złorzeczeniem za złorzeczenie, przeciwnie zaś błogosławcie !” (1 P 3,8-9). Adwent ukazuje najwyższy sens naszego życia wiary. Jesteśmy pielgrzymami na tej ziemi. Sensem naszego istnienia jest życie z Bogiem. Dlatego w tym radosnym skupieniu, czekamy aż przyjdzie Jezus do tych którzy nadal pytają: Po co żyć, cierpieć, czynić dobro, przebaczać i modlić się. Dzisiaj także Jezus może pomóc wszystkim, stać się dla każdego Drogą, Prawdą i Życiem. Otwórzmy swe serca na przyjście Pana. Marana Tha- Przyjdź Jezu Panie ! Na owocny czas Adwentu i rozpoczynającego się nowego roku liturgicznego, kapłanom i wiernym świeckim i sympatykom Bractwa Kapłańskiego św. Cyryla i Metodego z serca błogosławię.

 

                                                                                           Bp. Stanisław Sawicki

sobota, 25 listopada 2017

Niedziela Chrystusa Króla


Mt 25, 31-46

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale, a z Nim wszyscy aniołowie, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych ludzi od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: „Pójdźcie, błogosławieni u Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane dla was od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”...

Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata w kalendarzu Kościoła Rzymskiego kończy rok liturgiczny. Za chwilę zacznie się nowy czas, nowy obrót rzeczy; ludzie będą podążać z Chrystusem i ku Chrystusowi odczytując znaki czasu. Chrześcijaństwo musi mieć pewną świeżość, odrodzenie i przemienione spojrzenie na sprawy teraźniejsze i przyszłe. Ewangelia zwiastuje nam koniec, wypełnienie czasu- Sąd Ostateczny. Przyjście Chrystusa wiąże się z nieuniknioną koniecznością oceny człowieka. Zostaniemy zweryfikowani z miłości. Ten osąd dokona się w cieniu Jego Krzyża. Znak największej miłości Boga do człowieka stanie się miarą obiektywnej oceny. Opowieść o Sądzie przypomina nam również prawdę o śmierci, której nie sposób odseparować czy wyprzeć z pamięci. Każdy zobaczy swoje życie w innym świetle- w Prawdzie. Przesłanie Jezusa jest proste. Nie można zmarnować życia na miałkim myśleniu i egoistycznym zabezpieczaniu własnych potrzeb. Chodzi o realizację przykazania miłości: „Po tym poznają, że jesteście moimi uczniami.” To egzamin z miłości; wynik tego testu zostanie ogłoszony w przyszłości. Bezinteresowna miłość wobec drugiego człowieka ! Chrystus ma twarz głodnego, bezdomnego, pozbawionego odzienia, przygniecionego chorobą, zmarginalizowanego, odizolowanego więźnia. Tak naprawdę każdy człowiek musi odkryć w sobie stronę wewnętrznego podziału: prawą- pełną świetlistości i błogosławieństwa, lub lewą- wyzutą z dobroci, zasklepioną w egoizmie i bezdusznej ciemności. W tym świetle pojęcie sądu można rozumieć jak sąd wewnętrzny, nie jest to oddzielenie jednych od drugich- Bóg jest Miłosierdziem- ale podział przebiega przez wnętrze człowieka. Człowiek umieszcza siebie w miłości lub poza nią. Miłość jest „biletem wstępu” na Gody Baranka. Niech wymowny tekst sekwencji Dies irae stanie się modlitwą wierzących do Boga o pełne miłości spojrzenie: „Postaw mnie w owiec zagrodzie, od kozłów sprośnych mnie oddziel- staw po prawicy w swym grodzie. Wywołaj mnie ze świętymi...”

środa, 1 listopada 2017


Uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny wpisują się w krajobraz jesiennej metamorfozy natury. Obumieranie kwiatów i liści na drzewach opowiada o kruchości życia oraz zaprasza każdego człowieka do medytacji nad sprawami najważniejszymi; rozpiętymi pomiędzy darem życia a śmiercią. „Śmierć to kolejna ścieżka, którą wszyscy musimy podążyć”- pisał J.R. Tolkien. Listopadowa wędrówka na cmentarz uświadamia nam prostą prawdę- trzeba posiąść sztukę dobrego życia, aby później bez skrępowania wejść w objęcia śmierci. Doświadczenie śmierci dla chrześcijanina jest tylko krótkim epizodem w spacerze przez życie ku życiu. „Jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy” (1 J 3,2). Wszystko jest dopiero przed nami otulone zasłoną tajemnicy i ciekawości poruszającej duszę. „Być może każdy nasz oddech jest ostatnim tchnieniem kogoś innego.” Przestrzeń cmentarza i bliskość grobów opowiada nam o pamięci i miłości. Nie jest to miejsce smutku i rozstania, ale ziemia oczekująca na zmartwychwstanie w Bogu. Dlatego przynosimy świeże kwiaty i zapalamy znicze, wyrażamy tym samym cząstkę piękna wieczności. Śmierć jest tylko snem z którego każdy zostanie kiedyś wybudzony. Święci uczą nas szacunku do życia i optymistycznego odchodzenia. Święty Franciszek Salezy powiedział: „Życie to czas, w którym szukamy Boga. Śmierć to czas, kiedy Go znajdujemy. Wieczność to czas, w którym Go posiadamy.” Wszystko zdaje się być przeniknięte nadzieją na spotkanie. „Ojczyznę mam w Niebie”- wołał św. Jan Chryzostom.  Jesienne dni stanowią pochwałę wobec Chrystusa, który zniszczył śmierć i ocalił nas od paraliżującego lęku. Bowiem kto umiera w Chrystusie, ten z Chrystusem powstanie do nowego życia- do życia pełnego, w ciele chwalebnym, w świecie, który powróci do pierwotnej nieskazitelności. „Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu. Gdy się ukaże Chrystus, nasze życie, wtedy i wy razem z Nim ukażecie się w chwale” (Kol 3,3-4). Nasza refleksja zatem powinna przybrać kształt modlitewnego uwielbienia wobec Boga obdarzającego nas życiem wiecznym.  Kościół w liturgii podąża tropem uwielbienia i woła ustami kapłana: „Pamiętaj o Twoich sługach których z tego świata wezwałeś do siebie... Ufamy, że razem z nimi będziemy się tam wiecznie radować Twoją chwałą, gdy otrzesz z naszych oczu wszelką łzę, bo widząc Ciebie, Boże, jaki jesteś, przez wszystkie wieki będziemy do Ciebie podobni i chwalić Cię będziemy bez końca.”