sobota, 2 grudnia 2017

Adwent - List pasterski


                     Drodzy Bracia Kapłani. Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie Panu .

Liturgiczny okres Adwentu skłania nas do głębszej refleksji nad prawdą naszej wiary o wcieleniu Syna Bożego. Bóg przychodzi do ludzkości aby okazać nieskończoną miłość, dzięki której jesteśmy zbawieni. Skażona grzechem pierworodnym ludzka natura potrzebowała odkupienia, którego podjął się nasz Zbawiciel Jezus Chrystus. Słowo Boga Ojca stając się Ciałem przyszło na świat aby nas pojednać z Bogiem., któremu człowiek okazał nieposłuszeństwo i wzgardził Jego miłością. Mimo to, Bóg nie pozostawia człowieka w ciemnościach grzechu, ale jak nas o tym zapewnia w Ewangelii: „Sam na umiłował, posłał swego Syna jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy” (J 4,10). Bracia i Siostry ! Więc czas uporządkować swoje sprawy ostateczne względem przyjścia Jezusa Zbawiciela. Zapomnieliśmy, że czas życia jest krótki, a wieczność tuż za progiem czasu. Obdarowani wolnością współuczestniczymy biernością naszych postaw w wykorzenieniu z tej ziemi Bożych zasad. Wolność sterowanego bezprawia, w której już umierają uczciwe postawy codziennego życia, te wszystkie zasady Dekalogu, które od Chrztu świętego, od pierwszej Komunii Świętej, Bierzmowania, wzrastały w dziecku Bożym- człowieku Kościoła. To jest nasza smutna rzeczywistość ! Cel zła jest jasny, odcięcie człowieka wierzącego od świętości życia, od wymagań stawianych w Prawie Bożym. Ten cel realizowany dużymi środkami organizacyjnymi i finansowymi jest widoczny, przynosząc coraz większą destrukcję w szeregach ochrzczonych. Wielu ochrzczonych, którzy w dorosłym życiu nierozróżnianą już różnicy pomiędzy prawdą a kłamstwem. Pieniądze, zdrady, „dźwięczą europejską poprawnością.” Nie można wyłączyć z obiegu ludzkich spraw pieniędzy i głupoty. Brak jednego, a nadmiar drugiego przynosi określone korzyści materialistów, liberalnych manipulatorów. O wiele prościej, prostactwo i głupotę nazwać nowoczesnością, gdy chce się zniszczyć dobro przeszłości, dla własnych celów, które przyszłość topią w egoizmie zła. Bezkarnie, bezbożnie mamona sięga do coraz świętszych miejsc, aby sprofanować chrześcijański dorobek moralny i kulturalny Europy. Takim sposobem ubożejemy materialnie i duchowo. Kto z nas ostoi się przed Panem ? Gdy takie wielkie obumieranie w nas, tego co Boże, święte, kościelne i narodowe. Tak można nazwać to co się dzisiaj tu i teraz z nami dzieje. Okłamani, zakłamani, bezsilni, zniewoleni, nieusprawiedliwieni, nie wiadomo co ? A ty Europo, odrzuciłaś wszystko, poszłaś drogą zła, szatana; służysz mu depcząc Przykazania Boże, depcząc największą Miłość – Jezusa Chrystusa. Odrzucasz Pana, jedynego Zbawiciela świata. Dokąd idziesz Europo ? Zawróć póki jest jeszcze czas. Trwajmy na adwentowej drodze, abyśmy na dzień przyjścia naszego Pana Jezusa Chrystusa nie zmarnowali. Czuwajcie i módlcie się, abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym. „Bądźcie wszyscy  jednomyślni, współczujący, pełni braterskiej miłości, miłosierni, pokorni. Nie oddawajcie złem za złe, ani złorzeczeniem za złorzeczenie, przeciwnie zaś błogosławcie !” (1 P 3,8-9). Adwent ukazuje najwyższy sens naszego życia wiary. Jesteśmy pielgrzymami na tej ziemi. Sensem naszego istnienia jest życie z Bogiem. Dlatego w tym radosnym skupieniu, czekamy aż przyjdzie Jezus do tych którzy nadal pytają: Po co żyć, cierpieć, czynić dobro, przebaczać i modlić się. Dzisiaj także Jezus może pomóc wszystkim, stać się dla każdego Drogą, Prawdą i Życiem. Otwórzmy swe serca na przyjście Pana. Marana Tha- Przyjdź Jezu Panie ! Na owocny czas Adwentu i rozpoczynającego się nowego roku liturgicznego, kapłanom i wiernym świeckim i sympatykom Bractwa Kapłańskiego św. Cyryla i Metodego z serca błogosławię.

 

                                                                                           Bp. Stanisław Sawicki

sobota, 25 listopada 2017

Niedziela Chrystusa Króla


Mt 25, 31-46

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale, a z Nim wszyscy aniołowie, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych ludzi od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: „Pójdźcie, błogosławieni u Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane dla was od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”...

Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata w kalendarzu Kościoła Rzymskiego kończy rok liturgiczny. Za chwilę zacznie się nowy czas, nowy obrót rzeczy; ludzie będą podążać z Chrystusem i ku Chrystusowi odczytując znaki czasu. Chrześcijaństwo musi mieć pewną świeżość, odrodzenie i przemienione spojrzenie na sprawy teraźniejsze i przyszłe. Ewangelia zwiastuje nam koniec, wypełnienie czasu- Sąd Ostateczny. Przyjście Chrystusa wiąże się z nieuniknioną koniecznością oceny człowieka. Zostaniemy zweryfikowani z miłości. Ten osąd dokona się w cieniu Jego Krzyża. Znak największej miłości Boga do człowieka stanie się miarą obiektywnej oceny. Opowieść o Sądzie przypomina nam również prawdę o śmierci, której nie sposób odseparować czy wyprzeć z pamięci. Każdy zobaczy swoje życie w innym świetle- w Prawdzie. Przesłanie Jezusa jest proste. Nie można zmarnować życia na miałkim myśleniu i egoistycznym zabezpieczaniu własnych potrzeb. Chodzi o realizację przykazania miłości: „Po tym poznają, że jesteście moimi uczniami.” To egzamin z miłości; wynik tego testu zostanie ogłoszony w przyszłości. Bezinteresowna miłość wobec drugiego człowieka ! Chrystus ma twarz głodnego, bezdomnego, pozbawionego odzienia, przygniecionego chorobą, zmarginalizowanego, odizolowanego więźnia. Tak naprawdę każdy człowiek musi odkryć w sobie stronę wewnętrznego podziału: prawą- pełną świetlistości i błogosławieństwa, lub lewą- wyzutą z dobroci, zasklepioną w egoizmie i bezdusznej ciemności. W tym świetle pojęcie sądu można rozumieć jak sąd wewnętrzny, nie jest to oddzielenie jednych od drugich- Bóg jest Miłosierdziem- ale podział przebiega przez wnętrze człowieka. Człowiek umieszcza siebie w miłości lub poza nią. Miłość jest „biletem wstępu” na Gody Baranka. Niech wymowny tekst sekwencji Dies irae stanie się modlitwą wierzących do Boga o pełne miłości spojrzenie: „Postaw mnie w owiec zagrodzie, od kozłów sprośnych mnie oddziel- staw po prawicy w swym grodzie. Wywołaj mnie ze świętymi...”

środa, 1 listopada 2017


Uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny wpisują się w krajobraz jesiennej metamorfozy natury. Obumieranie kwiatów i liści na drzewach opowiada o kruchości życia oraz zaprasza każdego człowieka do medytacji nad sprawami najważniejszymi; rozpiętymi pomiędzy darem życia a śmiercią. „Śmierć to kolejna ścieżka, którą wszyscy musimy podążyć”- pisał J.R. Tolkien. Listopadowa wędrówka na cmentarz uświadamia nam prostą prawdę- trzeba posiąść sztukę dobrego życia, aby później bez skrępowania wejść w objęcia śmierci. Doświadczenie śmierci dla chrześcijanina jest tylko krótkim epizodem w spacerze przez życie ku życiu. „Jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy” (1 J 3,2). Wszystko jest dopiero przed nami otulone zasłoną tajemnicy i ciekawości poruszającej duszę. „Być może każdy nasz oddech jest ostatnim tchnieniem kogoś innego.” Przestrzeń cmentarza i bliskość grobów opowiada nam o pamięci i miłości. Nie jest to miejsce smutku i rozstania, ale ziemia oczekująca na zmartwychwstanie w Bogu. Dlatego przynosimy świeże kwiaty i zapalamy znicze, wyrażamy tym samym cząstkę piękna wieczności. Śmierć jest tylko snem z którego każdy zostanie kiedyś wybudzony. Święci uczą nas szacunku do życia i optymistycznego odchodzenia. Święty Franciszek Salezy powiedział: „Życie to czas, w którym szukamy Boga. Śmierć to czas, kiedy Go znajdujemy. Wieczność to czas, w którym Go posiadamy.” Wszystko zdaje się być przeniknięte nadzieją na spotkanie. „Ojczyznę mam w Niebie”- wołał św. Jan Chryzostom.  Jesienne dni stanowią pochwałę wobec Chrystusa, który zniszczył śmierć i ocalił nas od paraliżującego lęku. Bowiem kto umiera w Chrystusie, ten z Chrystusem powstanie do nowego życia- do życia pełnego, w ciele chwalebnym, w świecie, który powróci do pierwotnej nieskazitelności. „Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu. Gdy się ukaże Chrystus, nasze życie, wtedy i wy razem z Nim ukażecie się w chwale” (Kol 3,3-4). Nasza refleksja zatem powinna przybrać kształt modlitewnego uwielbienia wobec Boga obdarzającego nas życiem wiecznym.  Kościół w liturgii podąża tropem uwielbienia i woła ustami kapłana: „Pamiętaj o Twoich sługach których z tego świata wezwałeś do siebie... Ufamy, że razem z nimi będziemy się tam wiecznie radować Twoją chwałą, gdy otrzesz z naszych oczu wszelką łzę, bo widząc Ciebie, Boże, jaki jesteś, przez wszystkie wieki będziemy do Ciebie podobni i chwalić Cię będziemy bez końca.”

sobota, 21 października 2017


Bractwo Kapłańskie utrzymuje relacje z wieloma Kościołami Wschodnimi, wspólnotami monastycznymi o charakterze ekumenicznym, jak również instytucjami kultury, którym bliskie są ideały chrześcijańskie. Każdy życzliwy człowiek, otwarty na dialog jest naszym przyjacielem. Dziękujemy w sposób szczególny wielu indywidualnym osobom za kontakt (przez pocztę elektroniczną), modlitwę i nadsyłane zapytania; takie głębokie duchowo i osadzone w codziennych zmaganiach egzystencjalnych. Staramy się zawsze każdemu- choć lapidarnie- odpisać. Budują nas przesyłane świadectwa chrześcijan wywodzących się z różnych kościołów. Wspólne dochodzenie do jedności na płaszczyźnie dialogu i modlitwy pokonującej odległości; taka wymiana duchowych darów przynosi zaskakujące owoce. Wiara jest dialogiem, tak również troska o kształt ludzkich relacji jest mocno osadzona w tej najgłębszej relacji do Boga. Przyjęcie Chrystusa rodzi nie tylko radość, ale odwagę do przyjmowania różnych poglądów, które w szerszym dyskursie podprowadzają do najważniejszego doświadczenia jaką jest pragnienie poczucia jedności w Chrystusie. „Nasze życie duchowe będzie chrześcijańskie w tej mierze- pisał L. Bouyer- w jakiej będzie się w nim realizowała osobista relacja do Boga. Twierdzenie to zakłada już w punkcie wyjścia, że życie duchowe powinno budować na fundamencie Słowa Boże i wiary: Słowa przez które Bóg wzywa człowieka, i wiary, która ze strony człowieka jest rozpoznaniem i przyjęciem tego wezwania.” Chrześcijanin jest człowiekiem drogi- pielgrzymem poruszającym się różnymi ścieżkami które ostatecznie prowadzą do tego jednego wspólnego miejsca. Przenikają go nieustannie żywe pytania: skąd przychodzi i dokąd zmierza ? To poszukiwanie duchowego sensu, staje się czymś tak przejmującym i absorbującym: „Ciebie, Panie pragnę; kiedy Ciebie szukam, walczę i krzyżuję siebie wraz z Tobą, aby razem z Tobą żyć”- głosi ujmujący serce Troparion z biznatyjskiej liturgii.

czwartek, 5 października 2017


Wszyscy idźcie za biskupem, jak Jezus Chrystus za Ojcem, i za waszymi kapłanami, jak za Apostołami. A diakonów poważajcie jak przykazania Boże. Niechaj nikt w sprawach dotyczących Kościoła nie robi niczego bez biskupa. Uważajcie za ważną tylko taką Eucharystię, która sprawowana jest pod przewodnictwem biskupa lub tego, komu on zleci. Gdzie pojawi się biskup, tam niech będzie wspólnota tak, jak tam, gdzie jest Chrystus Jezus, tam jest i Kościół powszechny. Nie wolno bez biskupa ani chrzcić, ani sprawować agapy, lecz to, co on zatwierdzi, to dla Boga będzie miłe. W ten sposób wszystko, co czynicie, będzie pewne i ważne. Kiedy bowiem jesteście posłuszni waszemu biskupowi, jak [samemu] Jezusowi Chrystusowi, to w moich oczach nie żyjecie już według ludzkiego sposobu myślenia, lecz według [myśli] Jezusa Chrystusa, który dla nas umarł, byście uwierzywszy w śmierć Jego uniknęli śmierci. Jest zatem rzeczą konieczną, abyście — tak, jak to czynicie — nie robili nic bez waszego biskupa, lecz abyście byli posłuszni także i kapłanom niby Apostołom Jezusa Chrystusa, który jest naszą nadzieją. W Nim się znajdziemy, jeśli tak właśnie żyć będziemy.  

                                                                                               Św. Ignacy z Antiochii

 

niedziela, 24 września 2017

XXV Niedziela zwykła- robotnicy w winnicy Boga






Mt 20, 1-16a


Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzy znosiliśmy ciężar dnia i spiekotę”. Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi».


Ewangelię dzisiejszej Niedzieli należy czytać w kontekście wcześniejszych słów które wyszły z ust Piotra: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy ?” W słowach apostoła wyczuwamy pewną interesowność; pozostawiłem moje życie, co otrzymam w zamian. Jezus szybko reaguje i próbuje rozwiązać ten problem. Odpowiada, że uczeń który porzucił wszystko, by pójść za Nim, „stokroć tyle otrzyma i życie wieczne posiądzie.” Większej nagrody nie można się już spodziewać. Ale sprawa wydaje się bardziej złożona, tu nie chodzi tylko o motywującą do służby obietnicę, ale sprawiedliwość i wynagrodzenie które może nie pokrywać się kalkulacjami innych osób. W tym kontekście Jezus opowiada przypowieść o robotnikach w winnicy. Wyjaśnia ona ostatecznie cały problem, a jednocześnie przenosi dyskusję na inny poziom. Gospodarz wychodzi rano, aby zatrudnić najemników do pracy. Umawia z nimi warunki zapłaty za wykonaną pracę. Niezwykłość tkwi w fakcie, że właściciel uzgadnia z pierwszymi robotnikami zapłatę za dniówkę za denara. Następnie najmuje jeszcze trzy razy robotników aż do popołudnia, nie określając zapłaty. Nawet pod koniec dnia najmuje jeszcze innych nie rozmawiając o wysokości pensum. I oto następuje dziwne zaskoczenie: gospodarz nakazuje zarządcy, by zapłacił należność za dniówkę, poczynając od ostatniego, i dał mu denara. Tutaj powstaje problem, stanowiący sedno przypowieści; skoro temu, który pracował jedną godzinę szef daje całą stawkę, to ile powinien otrzymać ten który pracował jedenaście godzin i znosił ciężar dnia i spiekoty ? Ostatecznie ci ostatni otrzymują tyle co pierwsi. Być może Piotr pomyślał, że to dziwny sposób wynagradzania kogoś, kto porzucił wszystko, by pójść za Jezusem ! I nam wydaje się to dziwne. Bóg posługuje się inną księgowością- powołanie do służby jest łaską. Sam fakt pracy w winnicy Pana, dla Jego Królestwa jest przywilejem i największym bogactwem. „W oczach Pana istotna jest nie tyle ciężka praca- pisał J. Radermakers- co sama zgoda na pracę w Jego winnicy.” To nie jest wyścig o przywileje, bowiem mądrość Ewangelii postrzega niejednokrotnie pierwszych jako ostatnich, a ostatnich jako pierwszych. Problem przywilejów, piastowania pierwszych istniał od początku historii Kościoła, jak i poza nim. Jezus mówi otwarcie, że ten kto zajmuje honorowe miejsce, powinien czuć się jakby siedział na rozżarzonych węglach. Odnajdujemy to również w jednej z mów św. Augustyna skierowanej do biskupów: „Oni zaś sami nie powinni się pysznić owym tronem biskupim, lecz pamiętać o brzemieniu obowiązku, z którego będą musieli zdać rachunek.” Przypowieść jest również adresowana do każdego z nas. Każdy ma swój czas propozycji pracy w winnicy Boga i zapłatę której wysokość określa sam właściciela. Jedyne co możemy zrobić, to być wdzięcznymi za wszystko.

czwartek, 14 września 2017

Święto podwyższenia Krzyża


Niech powstanie Bóg, i rozproszą się Jego wrogowie, i niech pierzchają przed Jego obliczem ci, którzy Go nienawidzą. Jak dym się rozwiewa, tak niech się rozwieją, jak wosk się rozpływa przy ogniu. Tak niech zginą szatani od oblicza miłujących Boga, Żegnających się znakiem krzyża świętego i z radością mówiących: Bądź pozdrowiony życiodajny krzyżu Boży, który odpędzasz szatany mocą ukrzyżowanego na Tobie Boga naszego Jezusa Chrystusa, który zstąpił do piekła, podeptał moc szatańską i dał nam Ciebie, krzyż Twój czcigodny, na odpędzenie wszelkiego nieprzyjaciela. O czcigodny i Życiodajny krzyżu Boży, pomagaj mi z Najświętszą Władczynią, Dziewicą Bogurodzicą, i wszystkimi świętymi na wieki. Amen.