O BRACTWIE






Istnienie Bractwa Kapłańskiego Świętych Cyryla i Metodego jest zakorzenione w misterium Kościoła który będąc wierny nauce Apostołów nieprzerwanie proklamuje światu Chrystusową Ewangelię. Bractwo jest „pomostem” pomiędzy eklezjalną tradycją chrześcijańskiego Zachodu i Wschodu. Chodzi o życie tętniące ideą niepodzielonego Kościoła, które było tak bliskie Świętym Apostołom Słowian. Odnajdujemy w słowach św. Wincentego z Lerynu, nie tylko potwierdzenie katolickości, ale również osobistą troskę każdego z członków Bractwa o jedność Chrystusowego Kościoła- zachowując nieskażoną tradycję pierwszego tysiąclecia.  „W samym zaś znowu Kościele trzymać się trzeba silnie tego, w co wszędzie, w co zawsze, w co wszyscy wierzyli. To tylko bowiem jest prawdziwe i właściwie katolickie, jak to już wskazuje samo znaczenie tego wyrazu, odnoszące się we wszystkim do znamienia powszechności. A stanie się to wtedy dopiero, gdy podążymy za powszechnością, starożytnością i jednomyślnością. Podążymy zaś za powszechnością, jeżeli za prawdziwą uznamy tylko tę wiarę, którą cały Kościół na ziemi wyznaje; za starożytnością, jeżeli ani na krok nie odstąpimy od tego pojmowania, które wyraźnie podzielali święci przodkowie i ojcowie nasi; za jednomyślnością zaś wtedy, jeżeli w obrębie tej starożytności za swoje uznamy określenia i poglądy wszystkich lub prawie wszystkich kapłanów i nauczycieli”. Szukamy tej jedności i zabiegamy o jedność próbując oddychać „dwoma płucami Kościoła”. Jesteśmy w sercu Mistycznego Ciała Chrystusa, zgromadzeni wokół swojego Biskupa, wracając nieustannie myślami-w duchu wiary- do rzeczywistości Krzyża i przebitego boku Baranka- z którego zrodziła się Oblubienica Kościół i Pięćdziesiątnicy- charyzmatycznego ukonstytuowania się wspólnoty uczniów. Jesteśmy cząstką pielgrzymującego Ludu, który wierny słowom Chrystusa przemierza ziemską drogę ku Królestwu Bożemu. „Wiemy, że gdy ktoś z nas upada- pisał Chomiakow- to upada sam. Ale nikt nie zbawia się sam. Zbawia się bowiem w Kościele, jako jego członek w jedności ze wszystkimi członkami”.  Nie głosimy innej eklezjologii niż ta, którą żyły pierwsze wspólnoty chrześcijańskie. Przechowujemy- niczym w drogocennym naczyniu nauczanie pierwszych Soborów Powszechnych, mądrość Ojców Kościoła i świadectwo Świętych. W bogactwie rytów i obrządków antycypujemy piękno nadchodzącej Paruzji. „Objawienie Kościoła pozostaje wszędzie jednym i tym samym oraz równym sobie świadectwem proroków, apostołów i wszystkich uczniów- pisał św. Ireneusz z Lyonu- Jest zaś tym samym na początku, w środku i na końcu, na wszystkich etapach rozwoju działania Bożego zbawiającego człowieka i objawiającego się naszej wierze. Wiara ta, którą otrzymujemy od Kościoła i chronimy, jest podobna do drogocennego balsamu nieustannie odnawiającego się pod działaniem Ducha Świętego i odnawiającego naczynie, w którym się znajduje… W tym darze zachowana zostaje pełnia zjednoczenia z Chrystusem, to znaczy Duch Święty, gwarancja niezniszczalności, moc naszej wiary, drabina naszego wstępowania do Boga…” Nasza wizja Kościoła jest zakorzeniona w obrazie Trójcy Świętej- „jedność w odmienności”. Misterium jedności naznaczone odmiennością specyfikującą naszą tożsamość. W przeżywaniu Eucharystii doświadczamy tajemnicy Kościoła i Chrystusa. Przez dar  Komunii- „wchodzimy we wspólnotę z Chrystusem i uczestniczymy w Jego Ciele i Bóstwie, a przez to wchodzimy również we wspólnotę i wzajemne zjednoczenie pomiędzy sobą, gdyż biorąc z jednego Chleba, stajemy się wszyscy jednym Ciałem Chrystusa i jedną Krwią, a dla siebie nawzajem- członkami” (św. Jan Damasceński). To doświadczenie przekłada się na zwyczajne, pełne ludzkiej miłości relacje- czyniąc nas na wzór pierwotnej wspólnoty Kościoła- ikoną dobroci i miłosierdzia. Postrzegamy siebie jako cząstkę świętego, katolickiego i apostolskiego Kościoła- objawiającego siebie w zgromadzeniu eucharystycznym, któremu przewodniczy biskup, a którego przedłużeniem jest świadectwo kapłanów zjednoczonych z nim węzłem posłuszeństwa. „Cały lud jest wspólnie zjednoczony w Kościele i zgodnie ze sobą złączony… Stad powinieneś wiedzieć, że biskup jest w Kościele, a Kościół w biskupie i jeśli kto nie jest z biskupem, nie jest w Kościele” (św. Cyprian). Biskup jest stróżem depozytu wiary i pierwszym sługą miłości. Otaczamy szacunkiem i miłością Kościoły Wschodnie upatrując w nich wspólny fundament zakorzeniony w tradycji cyrylo-metodiańskiej, jak również Kościół Rzymski reprezentowany w osobie Biskupa Rzymu. Wierzymy z całego serca, że „Duch jest obecny w każdym z tych, którzy go przyjmują, jak gdyby był on dany tylko jednemu”- tak jak nauczał św. Bazyli. Poszukujemy jedności i odkrywamy wzajemne więzi, będąc w pełni przekonanymi, iż „każdy lokalny Kościół włączony w swego biskupa, jak żywy znak Chrystusa, jest Kościołem katolickim, powszechnym, una sancta”. Celem Bractwa Kapłańskiego św. Cyryla i Metodego jest stanie na straży ortodoksyjnej nauki- takiej, jaką przekazali nam pierwsi Ojcowie Wiary. Do tej jedności dochodzimy przez sakramenty i pokorną modlitwę, nieustannie prosząc Boga: „Aby wszyscy byli jedno”.  Zdajemy sobie sprawę, że poszukiwanie tej jedności jest niezwykle trudne i wymaga nawrócenia serca. Zdają się najpełniej wybrzmiewać tutaj słowa prawosławnego teologa Oliviera Clementa: „To ogromnie ważne, by chrześcijanie miedzy sobą odkrywali i kochali w innych ich sposób dążenia do Chrystusa, ich sposób kochania Chrystusa…, zachowując wierność i otwartość, czując, że ostatecznie istnieje jeden Kościół, Kościół, który ranimy, rozdzieramy jego tunikę utkaną z jednego kawałka”.
                                                                                                        
                                                                                    Ks. Rafał Szwedowicz






               OBRZĄDEK  SŁOWIAŃSKI  I  POWSTANIE BRACTWA


Obrządek Słowiańskokatolicki sięga początków chrześcijaństwa na ziemiach polskich. Święci Cyryl i Metody, bracia pochodzący z Salonik (Grecja), powzięli wielki zamiar aby ustanowić dla Słowian osobny obrządek. Metody był namiestnikiem cesarskim jednej z prowincji, Cyryl był bibliotekarzem u patriarchy w Carogrodzie. Porzucili zaszczytne stanowiska, żeby poświęcić się misjonarstwu. Przez kilka lat przygotowywali się w skupieniu na górze Olimpie. W roku 863 roku przybyli na Morawy. Zaprosił ich książe Rasryc. Nie chcieli, żeby organizacja kościelna w państwie wielkomorawskim podlegała patriarsze carogrodzkiemu, lecz poddali je bezpośrednio papieżowi rzymskiemu. Nie wprowadzili też ksiąg liturgicznych obrządku bizantyjskiego, lecz dokonali nowych tłumaczeń, mszału i innych ksiąg liturgicznych jakie używało się w obrządku rzymskokatolickim.


W ten sposób powstał obrządek rzymskosłowiański „słowiańskokatolicki”, nabożeństwa odprawiano tak samo jak w języku łacińskim. Z powodu różnicy języka, obrządek ten nie był zrozumiany przez duchowieństwo niemieckie. Rzucili podejrzenie, że Cyryl i Metody sieją jakąś herezję. Biskupi niemieccy zaskarżyli braci Cyryla i Metodego przed Stolicą Apostolską. Oni w roku 869 wybrali się do Rzymu, aby dzieło swe przedstawić papieżowi Adrianowi II. Niestety Cyryla dosięgła śmierć, zmarł 14 lutego 869 roku; liczył zaledwie 42 lata, a jakże już zasłużony. Papież polecił zrobić mu pogrzeb i złożyć ciało w jego kościele św. Klemensa w Rzymie. Pozostającego przy życiu Metodego wyświęcił na biskupa, ustanawiając Go arcybiskupem- metropolitą. Zamierzano też ustanowić kilku biskupów obrządku rzymskosłowiańskiego, ponieważ  Stolica Apostolska obrządek ten zatwierdziła. Metody gdy powrócił na Morawy zastał niemieckich namiestników króla Ludwika rozwścieczonych na wszystko co słowiańskie. Pojmano metropolitę słowiańskiego Metodego i wydano go biskupowi niemieckiemu w Passaw w Bawarii, który rościł sobie prawa do kanonicznej przynależności Moraw. Jak postępowano z Metodym dowiadujemy się z listu jaki papież Jan VIII napisał do owego biskupa passawskiego. Jest tam ustęp następujący: „Sądzimy, że na opłakiwanie niegodziwości twojej jedynie chyba tylko potok łez proroka Jeremiasza wystarczyć może. Zuchwalstwo twoje przewyższa srogość i dzikość każdego tyrana. Dręcząc naszego współbrata Metodego kaźnią więzienia znęcając się nad nim przez to, żeś go trzymał pod gołym niebem wystawiając na ostrość dokuczliwej zimy i słoty, odrywając go od rządzenia kościołem jemu powierzonym, posunąłeś się do tego szaleństwa, że go kazałeś zawlec przed sąd niemieckich biskupów ich chłostać nawet biczem, gdyby nie inni cię od tego barbarzyńskiego czynu powściągnęli. Czyż to Na Boga są uczynki godne biskupa ? którego dostojeństwo wykracza tym cięższym czyni występek.” Na reszcie zmusił ich papież, że wypuścili Metodego na wolność. Ale duchowieństwo niemieckie wystąpiło ponownie ze skargami przeciwko św. Metodemu. Apostoł udał się ponownie do Rzymu 870 r., otrzymał powtórne potwierdzenie wszystkiego co uzyskał u poprzednich papieży. Powrócił na nowo do Księstwa wielkomorawskiego pod panowaniem Światopełka. Pracował wtedy św. Metody gorliwie zabiegając o Winnicę Pańską. Niedługo po jego powrocie przybył do Światopełka książe czeski Bożywój, udało się nawrócić go wraz z trzydziestu panami czeskimi, następnie jego żonę Ludmiłę- późniejszą świętą. Ze swej siedziby morawskiej, ze słynnego grodu Welehradu wysłał św. Metody uczniów swych również do Polski. Nie było jeszcze państwa ogólnopolskiego tylko liczne księstwa. Misjonarz z ramienia św. Metodego dokonał w tym czasie nawrócenia Księcia Wiślan ze stolicą w Wiślicy, było to w roku 870 i stanowi to początek chrześcijaństwa w Polsce. Innych misjonarzy wysłał na Śląsk i Kujawy. Święty Metody zmarł w Welehradzie w roku 885. Nabożeństwo żałobne odprawiono w trzech obrządkach: rzymsko-łacińskim, bizantyjskim, słowiańskim. Byli więc święci Cyryl i Metody apostołami Słowian południowych i zachodnich: Bułgarów, Czechów, Słowaków i Polaków. Apostołowie Słowian nie mieli nic wspólnego ze Słowiańszczyzną Wschodnią i żadnej Rusi nigdy nie wiedzieli (1). Myśląc o przetrwaniu dzieła św. Metody przygotował swego ucznia Gorazda. Polski posiew uczniów św. Metodego niósł dalej polny. Cała Polska miała już dosyć prześladowań obrządku słowiańskiego przez biskupa Wojciecha i trwających reform kościelnych, które były raczej programami religijnymi, nasilającymi się w zależności od sytuacji politycznej państwa. Wszyscy wyznawali od pokoleń od początku przyjęcia chrześcijaństwa obrządek słowiański  i pragnęli go swobodnie wyznawać. Mieszko II nie dążył do zaprowadzenia obrządku słowiańskiego w całym swoim państwie, nie uznawał hegemonii Cesarstwa Niemieckiego, czuł się niezależnym władcą Królestwa Polskiego. Mieszko uznawał wszystkie obrządki chrześcijańskie za równe; za jego panowania w metropolii gnieźnieńskiej obrządek słowiański brał górę nad obrządkiem łacińskim. Sytuacja Kościoła w Polsce zmieniała się od roku 1028 po śmierci arcybiskupa gnieźnieńskiego Stefana na korzyść obrządku słowiańskiego, nie tylko dlatego że, Mieszko II go popierał ale dlatego że w Gnieźnie nie było biskupa, a w Krakowie był. Rozszerzyło to wpływ metropolii krakowskiej na resztę Polski i spowodowało to powrót do obrządku słowiańskiego; wielu mieszkańców metropolii gnieźnieńskiej, którzy za życia Bolesława Chrobrego przeszli na obrządek łaciński ze względów koniunkturalnych aby uniknąć prześladowań. Popularność syna Mieszka II z pierwszego małżeństwa wynika z jego prawa pierwszeństwa do dziedziczenia na zasadzie starszeństwa a także z woli ojca, a ponadto z poparcia społeczeństwa właśnie, dlatego ze był wyznawcą obrządku słowiańskiego tak jak ogół Polaków i miał na imię Bolesław a nie Kazimierz syn Mieszka z drugiego małżeństwa, który był łacinnikiem tak jak jego matka Niemka Rycheza. Mieszko II był o krok od zakończenia wojny po zawarciu pokoju z cesarzem Konradem. Miał szanse obronić Polskę przed najazdami Jarosława i Bezpryma. Wtedy stronnictwo Rychezy bunt rycerstwa, które odmówiło walki z Jarosławem. Rychezie zależało na tym żeby Mieszko nie mógł wygrać. Ponieważ utrzymywanie się przy władzy Mieszka przekreślało raz na zawsze jej plany. Stronnictwo Rychezy popierało Mieszka wtedy gdy się koronował i tylko dlatego dopóki była nadzieja że uzna jako następcę tronu Kazimierza, oraz że Mieszko poprze akcję likwidowania obrządku słowiańskiego. Polityka prowadzona przez Mieszka nie podobała się stronnictwu niemieckiemu. Władca udał się do Czech i przez swego kuzyna Udaryka pomimo zawartego sojuszu został uwięziony i jak podaje Gall Anonim został na rozkaz Udaryka wytrzebiony. Dopiero na interwencję cesarza Konrada II zostało Mieszko odesłany na dwór cesarski. Po śmierci Bezpryma Mieszko zdecydował się na powrót do Polski. Po powrocie do Polski Mieszko II przeszedł całkowicie na obrządek słowiański. Sprowadził na swój dwór swą pierwszą żonę Dobrawę wraz z jej synami Bolesławem i Mieszkiem. To była przyczyna, że Rycheza i Kazimierz nie wrócili już do Polski. Synod biskupów w Erfurcie w roku 1032 orzekł rozwiązanie małżeństwa Rychezy z Mieszkiem na jej prośbę. Podstawą unieważnienia małżeństwa było oświadczenie Rychezy że Mieszko odstąpił od religii katolickiej i że zdradza ją z inną kobietą. Rycheza nie mogła znieść „nieznośnej dumy męża uprzykrzywszy sobie barbarzyński obrządek Słowian”. Te słowa Rychezy są zapisane przez kronikarza niemieckiego, są także dowodem panowania wówczas w Polsce obrządku słowiańskiego. Różnie można tłumaczyć na język polski z łaciny te słowa: Barbaros Sclavorum pertaesa ritus, jednak łatwiej i prościej przetłumaczyć je dosłownie tak jak przetłumaczył A. F. Grabski: Uprzykrzywszy sobie barbarzyński obrządek Słowian. Mieszko uratował Polskę przed germanizacją. Za to Mieszko powinien otrzymać przydomek „Dzielny”. Przydomek „Gnuśny” nadali mu jego wrogowie łacinnicy niemieccy. Bo nie przez gnuśność obronił Mieszko obrządek słowiański i pozostał do końca słowiańskim władcą; on był po prostu prawdziwym Polakiem, prawdziwym Słowianinem- do tego człowiekiem niezachwianym, mądrym i wytrwałym. Mieszko walczył do końca, został pokonany dopiero wtedy gdy wszystkie sąsiadujące z Polską państwa uderzyły na niego w koalicji z Niemcami. W kraju nastąpił bunt rycerstwa które odmówiło udziału w obronie kraju. Walczył do końca, aż sam został podstępnie przez nieznanego mordercę zgładzony w 1034 roku. Rycheza dostarczyła cesarzowi Konradowi II polskie insygnia rycerskie, berła i korony, za co cesarz zgodził się na to za używanie dożywotnie tytułu królowej. Nie zaprzestała działalności politycznej korzystając z wywiezionych z Polski pieniędzy. Dążeniem Rychezy było utorowanie drogi Kazimierzowi do polskiego trony. Stronnictwo Rychezy zwalczało obrządek słowiański. Po roku 1047 Rycheza odniosła sukces, jej syn Kazimierz został władcą Polski. Rycheza wstąpiła do klasztoru i przyjęła welon zakonny z rąk biskupa Bruno, który w latach 1048, 1054, pod imieniem papież Leon IX rządził w Rzymie. Leon IX pozostał w bliskich stosunkach z Rychezą i nie okazywał szczególnej życzliwości dla spraw Kościoła w Polsce. Pod wpływem Rychezy popierał pretensje magdeburskie. Rycheza zmarła ok. 1063 roku i została pochowana w katedrze w Kolonii, obok swego brata arcybiskupa Kolonii Hermana. Została po śmierci beatyfikowana, ale za jakie zasługi Kościół Rzymski zaliczył ją w poczet błogosławionych ? Fakt, że została wyniesiona na ołtarze był w historii Polski nieznany, lub tylko przemilczany; został odkryty przez prezesa towarzystwa naukowego Jakuba Chojnackiego w roku 1985. Jest to odkrycie historyczne wielkiej wagi, ponieważ stanowi jeszcze jeden dowód pośredni- na istnienie w Polsce obrządku słowiańskiego. Bo dlaczego nie zostali beatyfikowani czy kanonizowani biskup Jordan, ani Dąbrówka lub Mieszko I ? Przecież oni zaprowadzili chrześcijaństwo w państwie Polan. Może dlatego, że zaprowadzili wtedy „fałszywe chrześcijaństwo”- obrządek słowiański.  Dopiero Rycheza została uznana za błogosławioną, bo ona zaprowadziła w Polsce „prawdziwe chrześcijaństwo”- obrządek łaciński. Dziś śmiało można mówić, że to Gall Anonim wymazali dowód panowania w Polsce obrządku słowiańskiego. Powstało jakieś niepisane tabu zakazujące historykom pisać otwarcie o obrządku słowiańskim. Powstała jakaś tajemnicza zmowa aby pisać „że za mało jest dowodów na istnienie w Polsce obrządku słowiańskiego, aby go w ogóle brać pod uwagę, że owszem istniał ale nie odgrywał większej roli- stąd nie warto się nim zajmować”. Mieszko I był uważany za legalnego władcę Polski i został wymieniony w liście do papieża. Był to dowód, że małżeństwo Mieszka I i Dąbrówki w obrządku słowiańskim odbyło się w obrządku słowiańskim i że Mieszko I przyjął chrzest w obrządku słowiańskim w roku 966. Po śmierci Mieszka II wybuchło powstanie antyfeudalne przeciwko możnym i przedstawicielom kościoła na terenie metropolii gnieźnieńskiej przeciw obrządkowi łacińskiemu. W roczniku magdeburskim Nestor pod rokiem 1030 piesze o prześladowaniu chrześcijan w Polsce mając na myśli wyłącznie obrządek łaciński. Gdy po klątwie Gaudentego Bolesław Chrobry wypędza z Polski duchownych słowiańskich, kronikarze niemieccy nie widzieli w tym upadku chrześcijaństwa, zaś w roku po śmierci Mieszka II, gdy lud słowiański zbuntował się przeciwko łacinnikom, Niemcy uznali że to jawne prześladowanie chrześcijaństwa w Polsce. Po śmierci Mieszka bunt miał charakter wyznaniowy i narodowy. Za panowania Bolesława II w kraju był obecny obrządek słowiański związany z metropolią w Krakowie, gdyż Gniezno jako stolica łacińskiej metropolii straciło swoje znaczenie, ponieważ po śmierci arcybiskupa Stefana nie było w Gnieźnie arcybiskupa a duchowieństwo łacińskie składało się głównie z Niemców. Po roku 1034 trony biskupie zajęli biskupi obrządku słowiańskiego wyświęceni w Krakowie. Mieszko II oparł się na obrządku słowiańskim, Metropolia słowiańska miała pełnić rolę instrumentu infiltracji na wschodzie, stąd wrogie ustosunkowanie się do niej Rusi. W układzie Kazimierza z Jarosławiem głównym ustępstwem Polski miała być rezygnacja ze słowiańskiego biskupstwa w Sandomierzu. Mieszko zamierzał do skupienia wokół siebie wszystkich Polaków „metodiańskiego obrządku”. Ta kościelno-słowiańska hipoteza państwa Mieszka zdobyła sobie duży oddźwięk wśród historyków polskich za granicą (K. Lanckorońska, H. Paszkiewicz ) znalazła sobie poparcie wśród historyków w kraju (J. Bieniak, H. Kapiszewski, J. Klinger, H. Łowmiański, W. Meysztowicz i inni, a wśród publicystów J. Roszko). Sam Gall Anonim opisuje ucieczkę mieszkańców Wielkopolski na Mazowsze i sam wkłada w usta Kazimierza dowody panowania w państwie Mieszka obrządku słowiańskiego. Jeżeli wiec ludność „metodiańskiego obrządku” tak masowo uciekała z Wielkopolski na Mazowsze, to znaczy, że w Wielkopolsce duża część ludności była wyznawcami obrządku słowiańskiego; a to oznacza że obrządek słowiański dominował w Wielkopolsce od samego początku przyjęcia chrześcijaństwa przez Polan. O przyjęciu chrztu przez Mieszka I przemawiającym za przyjęciem w roku 966 obrządku słowiańskiego.  Gall Anonim po kilku dziesięcioleciach zafałszował historię bo w tym celu była przez Galla i towarzyszących mu biskupów łacinników spreparowana, ale po przeprowadzeniu reformy kościelnej nadawała się do rozpowszechniania, była zgodna  już z zaprowadzonym obrządkiem łacińskim; była głoszona w kościołach w czasie kazań, a co gorsza legalnych władców Polski zamordowanych przez stronnictwo Rychezy lub pokonanych przy pomocy obcych wojsk niemieckich i ruskich nazywała poganami. Wykreśliła z listy dynastycznej władców polskich. Pierwszymi autorami tego historycznego fałszu byli Rycheza, Kazimierz, Oda i jej córka Matylda oraz ich dworzanie, służba i łacińskie duchowieństwo składające się w głównie z Niemców. Oni to opowiadali o prześladowaniu w Polsce obrządku łacińskiego- były to działania propagandowe i wymierzone przeciwko obrządkowi słowiańskiemu. Działalność Mieszka II, Bolesława II, Mieszka III. Nazywali Polaków  ”poganami” tak udokumentowali to kronikarze niemieccy. Nikt nie powiedział tego, że zostali z Polski wypędzeni za prześladowanie obrządku słowiańskiego i działanie na niekorzyść polskiej racji stanu. Ujawnienie prawdy stało się po upływie wieków i wielu pokoleń już nie możliwe, bo byłoby uznane za „herezję” lub za wystąpienie przeciwko obrządkowi łacińskiemu i przeciwko dominacji Rzymu. Zapisane przez kronikarzy niemieckich poparte zostało kroniką Galla. Sprawa likwidacji biskupstwa w Sandomierzu w roku 1042 posiada ważne znaczenie jest dowodem istnienia „drugiej metropolii” bo w ramach łacińskiej metropolii gnieźnieńskiej nigdy biskupstwo sandomierskie nie istniało. W biskupstwie sandomierskim obrządku łacińskiego widziano ekspansję polską na wschód, źle widziane przez władze świeckie i kościelne na Rusi. Obrządek słowiański nie był przez Ruś uznawany. Łacińskie biskupstwo w Sandomierzu powstało dopiero w 1818 roku pod zaborem austriackim. W państwach takich jak Polska, Czechy, Węgry, Serbia, Chorwacja, Słowenia, Słowacja panował obrządek słowiański, cyrylo- metodiański zatwierdzony i uznawany przez Rzym do końca IX wieku. Stosunki kościelne zostały wystawione na skutki walki między Wschodem a Zachodem. Niemcy zaczęli wywierać większą presję przeciwko obrządkowi słowiańskiemu. Podobnie Rzym popierany przez Cesarstwo Niemieckie, liturgię obrządku słowiańskiego zaczął na równi traktować z obrządkiem wschodnim (bizantyjskim).


W roku 1975 relikwie Rychezy przywieziono do Polski i umieszczono w opactwie benedyktyńskim w Tyńcu z okazji 900 lecia, w ten sposób zostały odnowione symbolicznie historyczne związki między arcybiskupstwem Kolonii a opactwem w Tyńcu. Nie wiemy kto był w roku 1975 inspiratorem odnowienia tych związków polskich benedyktynów z kościołem niemieckim w Kolonii. Można odnieść wrażenie że zacieranie śladów po obrządku słowiańskim w Polsce trwa nadal (2).


 Niewielu bowiem Polaków wie, że na rok 2013 przypadał jubileusz 1150- lecia chrześcijaństwa w Polsce. Jeszcze mniej wie, że dla upamiętnienia misji Świętych Cyryla i Metodego papież Pius IX, uznał rok 1863 za rok 1000 lecia chrześcijaństwa w Polsce. Prymas Leon Przyłuski nakazał odczytać w kościołach papieskie breve na mocy którego udzielono z okazji jubileuszu odpustów. Warto również pamiętać, że do roku 1923 święci Cyryl i Metody byli oficjalnymi patronami Polski.


W roku 2003 wśród grupy duchownych wywodzących się z różnych środowisk zrodziła się myśl, by powrócić do chrześcijańskich korzeni Słowian (w tym także i Polaków), czyli do tradycji cyrylo-metodiańskiej, która na skutek nieprzyjaznych działań Kościoła łacińskiego została unicestwiona i usunięta ze świadomości i pamięci naszego narodu. Po wielu rozważaniach jak tego dokonać, doszli oni do wniosku, że najpierw należy powołać biskupa, z niepodważalną sukcesja apostolską, z ważnych racji: „Gdzie pojawi się biskup, tam niech będzie wspólnota, tak  jak gdzie jest Chrystus Jezus, tam jest Kościół Powszechny. Nie wolno bez biskupa ani chrzcić, ani sprawować Eucharystii, lecz co on zatwierdził, i to dla Boga będzie miłe. W ten sposób wszystko co czyni, będzie pewne i ważne” (św. Ignacy Antiocheński). Nie można wszakże pozyskiwać ważnie konsekrowanego biskupa poza zorganizowaną strukturą kościelną. Dlatego zwrócono się do Arcybiskupa Donalda w. Mullana z Christ Catholic Church International (bowiem było wiadome, że kilka lat wcześniej podejmował on próby tworzenia w Polsce misji i było wiadome, że jest człowiekiem otwartym na współpracę) z prośbą o zgodę na działalność naszej grupy w strukturach tego Kościoła i stanowienia dla tej wspólnoty biskupa. Prośba została rozpatrzona pozytywnie i w roku 2003 biskupem misyjnym na Polskę został mianowany ks. Stanisław Sawicki, któremu sakry udzielił, bp. Andreas Thorfinn. Następnie dekretem  z dnia 1 września 2006 roku, abp. Donald Wm. Mullan ustanowił w Polsce odrębną diecezję, której nadał nazwę: Chrystusowy Kościół Katolicki- Diecezja w Polsce, jednocześnie ustanawiając bpa. Stanisława Sawickiego jej ordynariuszem i udzielając mu pełnomocnictwa do reprezentowania CCCI wobec władz państwowych. Mając niejako „zabezpieczoną” przynależność do legalnej i uznanej struktury kościelnej można już było myśleć o podjęciu próby restytucji obrządku słowiańskiego. Uznaliśmy po jakimś czasie, że niema potrzeby tworzyć i rejestrować odrębnego Kościoła (niezależnego), że działalność w ramach CCCI w zupełności wystarczy by realizować nasz zamiar. Niestety w tym samym roku podczas Kolegium Biskupów, które odbyło się w Kostaryce, została podpisana unia pomiędzy CCCI a Ecumienical Catholic Church of Christ, którego zwierzchnikiem był abp. Karl R. Rodig. Po zjednoczeniu przyjął on tytuł „ekumenicznego prymasa”. Poglądy teologiczne tego ostatniego, planowane zmiany i reformy kościelne były dla wspólnoty w Polsce nie do zaakceptowania. Ostatecznie postanowiliśmy pójść własną drogą i nawiązać do pierwszej polskiej tradycji kościelnej do obrządku słowiańskiego, który zaistniał na ziemiach polskich długo przed Chrztem Mieszka I. Chcemy odrodzić tę zapomniana tradycję, nawiązując bezpośrednio do myśli i przesłania świętych Cyryla i Metodego, patronów narodów słowiańskich. Nie będzie to łatwe, ale warte przeprowadzenia. Tym bardziej że szlak jest już przetarty przez Kościoły tradycji celtyckiej, które pokazały, że powrót do korzeni jest możliwy. Bractwo nawiązuje kontakty z Kościołami Wschodnimi, odnajdując w ich przeżywaniu duchowości najbliższą więź z tradycją Cyrylo-metodiańską. (wyrazem tego są liczne działania, jak również przyjęcie święceń w rycie bizantyjskim  przez Stanisława Sawickiego w Patriarchacie Kijowskim).


Uczyniliśmy pierwszy krok wiodący w tym kierunku, bowiem dnia 7 lipca 2009 roku, w Święto Cyryla i Metodego Apostołów Słowian (według starego kalendarza) bp. Stanisław Sawicki erygował kanonicznie Bractwo Kapłańskie Świętych Cyryla i Metodego jako pobożne stowarzyszenie, które ma ostatecznie doprowadzić do odrodzenia obrządku słowiańskiego, dopuszczając do swych szeregów także duchownych innych obrządków tak wschodnich jak i zachodnich, nie czyniąc między nimi różnicy- „aby wszyscy byli jedno”.


Mamy świadomość, że cyrylometodiańskie księgi liturgiczne nie przetrwały, dlatego będzie konieczność opracowania własnych- opartych na tradycyjnych liturgiach zachodu pierwszego tysiąclecia. Jednocześnie nie odmawiamy w naszej wspólnocie miejsca także i tym, którzy chcieliby po przyłączeniu się do nas zachować własne zwyczaje i tradycje liturgiczne, tyle że byłyby one ograniczone jedynie do konkretnej, wąskiej grupy ich zwolenników i tolerowane a nie zalecane w naszym bractwie.


Uważa się, że biskupstwa obrządku słowiańskiego na terenach „polskich” prowincji Państwa Wielkomorawskiego utworzono w Krakowie, Sandomierzu, Wiślicy, Wrocławiu i Przemyślu. Nie wprowadzono w obrządku słowiańskim ksiąg liturgicznych obrządku łacińskiego ani bizantyjskiego. Obrządek słowiański był obrządkiem „zachodnim”, Cyryl i Metody dokonali tłumaczeń ksiąg liturgicznych jakich używano na zachodzie. A więc obrządek słowiański nie był łaciński ani bizantyjsko-ruski. Niestety obrządek słowiański był zwalczany przez łacinników i z czasem uległ likwidacji i zapomnieniu. Bractwo powraca o starożytnej tradycji obrządku słowiańskiego jaki na ziemiach polskich rozwijał się i działał do XI wieku, kiedy to jak zanotował Długosz na marginesie swego manuskryptu w roku 1030 zmarł sandomierski biskup Roman, jak można domniemać ostatni znany z imienia hierarcha tego obrządku.


Niech Pan błogosławi to dzieło. Wszystkim, którym bliska jest nasza idea, zapraszamy do współpracy.


                                                 


                                                                          Opracował


                                                                       Przełożony Bractwa


                                                                    Bp. Stanisław Sawicki


Źródła:


1. Feliks Koneczny, Święci w dziejach Narodu Polskiego.


2. Zbigniew Dobrzański, Obrządek słowiański w dawnej Polsce, część II.


3. Andrzej Mironowicz, Misja metodiańska na ziemiach polskich do końca XIw.


 


 



 



Przełożony Bractwa Kapłańskiego Świętych Cyryla i Metodego

Biskup Stanisław Sawicki, ur. 30 marca 1962 roku w Gdańsku. (W trzynastym roku życia zmarła mu matka). W roku 1981 r. wstąpił do Zgromadzenia Braci Szkół Chrześcijańskich. W ramach formacji zakonnej ukończył Studium Katechetyczne w Częstochowie. Był zaangażowany przez wiele lat w pracę katechetyczno – pedagogiczną na różnych placówkach. W roku 1987 r. złożył wieczystą profesję zakonną. Pełnił funkcję przełożonego wspólnoty zakonnej. Sytuacja rodzinna (poważna choroba ojca) zmusiła go do opuszczenia Zgromadzenia. Został zwolniony ze ślubów wieczystych przez Stolicę Apostolską. Po śmierci ojca związał się z Christ Catholic Church International. Uzupełnił formację biblijno- teologiczną w strukturach CCI, przygotowując się do przyjęcia sakramentu święceń diakonatu i prezbiteratu, które otrzymał w 2002 roku z rąk Biskupa Andreasa Thorfinna. Ze względu na stan zdrowia Biskupa Andreasa Thorfinna został wybrany przez Synod CCCI w Polsce na urząd i mianowany biskupem koadiutorem placówki misyjnej Kościoła w Polsce. Sakrę biskupią ks. Stanisław Sawicki otrzymał przez włożenie rąk Biskupa Andreasa Thorfinna. W roku 2006 r. został mianowany przez zwierzchnika CCCI Arcybiskupa Dr. Donalda Mullana ordynariuszem utworzonej diecezji misyjnej na terenie Polski. W 2005 r. Stanisław Sawicki przyjmuje święcenia w obrządku bizantyjskim z rąk Biskupa Jerzego Jurczyka ordynariusza Diecezji Doniecko- Mariupolskiej Patriarchatu Kijowskiego (stając się birytualistą). Nawiązując relację z Cerkwią Prawosławną zostaje podniesiony do godności archimandryty Diecezji Doniecko- Mariupolskiej. 7 lipca 2009 r. Biskup Sawicki eryguje w Polsce Bractwo Kapłańskie Świętych Cyryla i Metodego Obrządku Słowiańskokatolickiego.