niedziela, 25 czerwca 2017

Być świadkiem wiary !


Mt 10, 33

Do każdego więc, kto się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie».

Słowa które wypowiada Chrystus do swoich uczniów pojawiają się w kontekście zapowiedzi prześladowania i nadchodzącego dla każdego z apostołów  momentu próby. Każdy chrześcijanin w sposób szczególny jest powołany do dawania świadectwa; wchodzić w świat z Bogiem na ustach i w sercu. Miał rację św. Jan Chryzostom: „Chrześcijanin tym powinien się różnić od niewierzących i obojętnych, że wszystko znosić będzie mężnie, a wsparty nadzieją rzeczy przyszłych, okaże się wyższym nad wszelkie nawałnice zła ziemskiego.” Człowiek wierzący ma roztropnie i mężnie wejść w pulsującą rzeczywistość egzystencji; stanąć naprzeciw chorobliwej obojętności ludzi, nie bać się innym spoglądać w oczy, dotykać serc spragnionych Ewangelii. Obojętność świata jest bowiem jakąś formą prześladowania. Z obojętności rodzi się negacja, sarkazm, religijna pustka, a w konsekwencji walka z wartościami. „Najtrudniej jest być z Jezusem na co dzień”- mówił ks. Twardowski. Uczeń Chrystusa ma być odważnym świadkiem wiary, nachalnym prorokiem wołającym o miłość i pokój. Prawdziwa ewangelizacja jest zawsze naznaczona krzyżem sprzeciwu i niezrozumienia. Nie można się zniechęcać czy poddawać; trzeba iść pod prąd. Trzeba cierpliwie i z wewnętrznym przekonaniem „siać pokój i radość we wszystkich sercach”. Dzisiejszy świat potrzebuje przenikniętych szaleństwem i wyobraźnią świętości świadków wiary.

piątek, 23 czerwca 2017

Kochajace serce Boga


Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy…(1 J 4, 7-16).

Serce Jezusa które płonie ogniem miłości- tak jak pokazuje to religijna ikonografia zachodnia, jest postrzegane jako symbol wielkiej i niepojętej miłości Boga do człowieka. Z przebitego boku Chrystusa wytryskuje źródło miłości i łaski. Drganie Bożego serca wprawia w drganie każde ludzkie serce. „Życie Boże jest miłością: miłością, która pochyla się litościwie nad potrzebującą istotą” (św. Edyta Stein). Od Ukrzyżowanego Chrystusa chrześcijaństwo uczy się patrzeć i kochać sercem- dawać miłość w obfitości. „Miłość jest tajemnicą, która przekształca wszystko, czego dotknie- mówiła św. Faustyna Kowalska- w rzeczy piękne i miłe”. Zadziwiające są w pobożności katolickiej liczne obrazy ukazujące Jezusa odsłaniającego swoje gorejące serce; od niego bije światło, ogarniając swym blaskiem ludzkie- często twarde kamienne serca.  Nasi przodkowie w swoich domostwach klękali z pokorą przez wizerunkami Najświętszego Serca Jezusa i wołali żarliwie: „Jezu cichy i pokornego serca, uczyń serca nasze według serca Twego”. To najprostsza i najbardziej prostoduszna modlitwa wierzącego wyrastającego z tradycji chrześcijańskiego zachodu. Niech modlitwa św. Kolumbana będzie również naszą modlitwą pragnienia: „Ty bowiem jesteś dla nas wszystkim: życiem naszym, światłem naszym, zbawieniem naszym, pokarmem naszym, Bogiem naszym. Błagam Cię, natchnij serca nasze, o nasz Jezu, owym natchnieniem i zrań Twoją miłością nasze dusze, aby dusza każdego z nas mogła powiedzieć prawdziwie: „Wskaż mi, kogo ukochała moja dusza”, bo ja jestem zraniony przez miłość”.

środa, 14 czerwca 2017

Bóg który stał się pokarmem- refleksja na Boże Ciało


Bracia: Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czyż nie jest udziałem we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa? Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba. (1 Kor 10, 16-17)

Jak bowiem chleb pochodzący z ziemi, skoro tylko otrzyma wezwanie Boga, nie jest zwyczajnym chlebem, lecz Eucharystią złożoną z dwóch rzeczy, ziemskiej i niebiańskiej- tak nasze ciała, uczestniczące w Eucharystii, nie podlegają już skażeniu, ponieważ mają nadzieję zmartwychwstania- św. Ireneusz z Lyonu

Jutro będziemy przeżywać niezwykle malowniczą w swoim wymiarze zewnętrznym  Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa. Zostanie wyniesiony ze świątyń Najświętszy Sakrament i będzie procesyjnie niesiony ulicami miast i wsi.  Chrystus będzie widziany z bliska i adorowany. W ten dzień powracają słowa z Ostatniej Wieczerzy, z cudownej a jednocześnie pełnej tajemniczości uczty pożegnalnej którą Chrystus wyprawił swoim uczniom. Oni czuli że jest to szczególna chwila, wyjątkowa i jedyna… sprawowana w wieczór Paschy. To wydarzenie obwieszcza cierpienie Pana, Mesjasza. Podobnie jak przełamywany został ten święty chleb, tak ciało Jezusa zostanie wydane za życie świata. Uroczystość którą będziemy przeżywać jest przedłużeniem tego, co dokonało się w Wielki Czwartek. Dwa sakramenty miłości: Kapłaństwo i Eucharystia, stanowiące krwiobieg życia wspólnoty Kościoła. Bierzcie, to jest Ciało moje, które za was będzie wydane. Ten kielich jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie na moją pamiątkę. Ojciec Aleksander Mień komentując te słowa napisał: „Tak oto dokonała się Pascha Przymierza, zawartego we krwi Baranka. Jezus rozmyślnie zachował w obrzędzie symbolikę ofiary, ponieważ wszystkie starożytne ołtarze były wołaniem ku niebu i wyrażały pragnienie obcowania człowieka z Najwyższym. Ostatnia Wieczerza Chrystusa jednoczyła wiernych z Nim, z wcielonym Synem Bożym.” Bóg w tym wydarzeniu dokonał transfuzji krwi do żył Kościoła. Wkroczył orszakiem miłosnym do tabernakulum naszych serc. Każda Liturgia w której uczestniczymy z wiarą, jest uobecnieniem tej wielkiej Miłości-misterium cudownej wymiany darów.  Bóg staje się Pokarmem, aby móc posilić każdego z nas. Pragniemy z miłością modlić się słowami św. Tomasza z Akwinu: O święta Uczto, na której przyjmujemy Chrystusa,  odnawiamy pamięć Jego męki,  duszę napełniamy łaską i otrzymujemy zadatek przyszłej chwały.

 

 

 

 

sobota, 10 czerwca 2017

Uroczystość Trójcy Świętej




Ty z Jednorodzonym Synem Twoim i Duchem Świętym jednym jesteś Bogiem, jednym jesteś Panem; nie przez jedność osoby, lecz przez to, że Trójca ma jedną naturę. W cokolwiek bowiem dzięki Twemu objawieniu wierzymy o Twojej chwale, to samo bez żadnej różnicy myślimy o Twoim Synu i o Duchu Świętym. Tak iż wyznając prawdziwe i wiekuiste Bóstwo wielbimy odrębność Osób, jedność w istocie i równość w majestacie. (Prefacja )

O Trójco, istniejąca odwiecznie. O jedności wespół bez początku. Ciebie wychwala i drży przed Tobą mnóstwo aniołów. Niebiosa, ziemia i głębiny podziwiają Cię. Ludzie Cię błogosławią, ogień służy Tobie, całe stworzenie, o Trójco Święta ze strachem słucha Ciebie. (z Menei świątecznej)
Jutro będziemy przeżywać Uroczystość Trójcy Świętej. To chyba największa i najtrudniejsza tajemnica chrześcijaństwa. "Wierzę w jednego Boga"- tak twierdzimy na początku Symbolu Wiary. I natychmiast kontynuujemy, by powiedzieć znacznie więcej: wierzę w jednego Boga, który jest jednocześnie trzema - Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Istnieje w Bogu rzeczywista rozmaitość, jak i prawdziwa jedność. Chrześcijański Bóg nie jest jednostką, lecz zjednoczeniem, nie - po prostu jednością, lecz - wspólnotą. Jest w Bogu coś analogicznego do "społeczeństwa". Nie jest On pojedynczą osobą, kochającą jedynie samego siebie ani samowystarczalną monadą czy "Tym Jedynym". Jest On trójjednością, to jest trzema równymi osobami, z których każda żyje w dwóch pozostałych dzięki nieustannemu ruchowi wzajemnej miłości". Bóg którego czcimy jest Komunią Miłości, to coś więcej niż tylko analogiczna relacja ludzka miedzy osobami w celebrowanej miłości.
 
 
 
 

 

sobota, 3 czerwca 2017

Pięćdziesiątnica




Nasz największy Przyjaciel ! Któż to taki ? To Duch Święty. Nikt bardziej nie zasługuje na ten tytuł. Trzecia Osoba Boska Trójcy Świętej przebywająca w twej duszy osobiście, rzeczywiście i prawdziwie, tak jak w Niebie. To Twój najdroższy i najbliższy Przyjaciel. Mieszka w twojej duszy, przed wejściem w nią uczynił ją godną swej Boskiej obecności. Szczodrze obdarzył duszę łaskami i darami. Dał jej takie piękno, że ujrzawszy ją umarłbyś z miłości. Drogi przyjacielu, wydaje się, że trudno ci w to uwierzyć, czyżbyś dotąd o tym nie słyszał ? Jakże to niezwykłe, że chrześcijanie tak mało wiedzą o Duchu Świętym, choć to On jest sprawcą naszego uświęcenia, dawcą wszelkiej radości i pociechy. Musimy w pełni pojąć, że Duch Święty mieszka w naszych duszach mimo że jednocześnie przebywa w Niebie. Daje nam bezgraniczną miłość, daje nam obfitość swych darów i łask. Ale nie może tego uczynić dopóki nie odpowiemy na jego miłość, dopóki Go nie poznamy, nie pokochamy,  nie zaczniemy się do Niego modlić. Choć nieco w inny sposób jak Chrystus mieszka w tabernakulum każda dusza pozostająca w stanie łaski uświęcającej jest żywym tabernakulum Ducha Świętego. Święty Paweł powiada: „Czyż nie wiecie że jesteście świątynią Boga, i że Duch Boży mieszka w was ? Czy nie wiecie że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego który w was mieszka a którego macie od Boga.” Święty Jan zaś mówi: „Ja zaś będę prosił Ojca a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze, Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi, ani nie zna. Ale wy Go znacie ponieważ w was przebywa i z wami będzie”. Drogi bracie i siostro zapytaj siebie: Czy wierzysz że Duch Święty rzeczywiście mieszka w twej duszy i czy Go kochasz ? Duch Święty wchodzi w nasze życie przez Chrzest Święty i na zawsze w nas pozostaje; dniem i nocą nosimy Go w naszych duszach. Gdziekolwiek idziemy i cokolwiek czynimy jest z nami rzeczywiście i prawdziwie. Opuszcza nas jedynie wtedy gdy popełniamy grzech ciężki, gdy wypędzamy Go z naszej duszy, a z Nim wszystkie Jego łaski i dary Jego miłości. Jeśli komuś z nas przydarzy się taka trudna sytuacja to błagajmy Boga o przebaczenie i przystąpmy do sakramentu Pokuty. Gdy naszą duszę obmyje Krew Chrystusa Duch Święty do niej powróci, gdyż wielce ją umiłował i pozostanie w naszej duszy nie tylko do końca naszego życia ale przez cała wieczność. Wielu chrześcijan nie kieruje do  Ducha Świętego nawet słowa najkrótszej modlitwy. Wydaje się im nie wiedzieć że noszą Go w swoich duszach, absolutnie nie zdają sobie sprawy z Jego obecności. Duch Święty rzeczywiście w nas mieszka, musimy darzyć się szacunkiem nawzajem, jeśli obrażamy, znieważamy lub ranimy innych, jeśli źle o nich mówimy godzimy w Ducha Świętego który w nich mieszka. Dzięki modlitwom i sakramentom otrzymujemy pomnożenie darów i łaski Ducha Świętego. Duch Święty chroni Kościół Chrystusowy, prowadzi go, kieruje nim tak by nigdy nie pogrążył się w ciemnościach, nie tylko strzeże Kościół ale mieszka w każdym z jego członków. Duch Święty przemawia do nas przez Pismo Święte, którego jest najważniejszym autorem. On inspirował Proroków i przemawiał przez nich, dlatego Kościół pragnie byśmy czytali Biblię, najświętszą z Ksiąg- Słowo samego Boga. Duch Święty darzy nas miłością z tej przyczyny winniśmy odpłacać Mu naszą miłością. Czy tak postępujemy ? Czy może zapominamy o Nim, opuszczamy Go ? A co gorsza, czy ośmielamy się Go jawnie znieważać. Jeśli tak musimy czym prędzej naprawić ten błąd. Jeśli uświadomimy sobie że Duch Święty rzeczywiście i prawdziwie nam towarzyszy i że widzi On wszystko co czynimy będzie dla nas potężnym bodźcem w kierunku tego byśmy przestali Go obrażać. Duchu Święty spraw, oświeć, rozpal i oczyść nas byśmy przepojeni Twoją miłością i Twymi darami twej dobroci, uczynił nas owocującymi nas w dobre uczynki. Amen.
                                                                                                                    Bp. Stanisław