sobota, 23 grudnia 2017

Orędzie na Narodzenie Pańskie


W dniu narodzin Zbawiciela w Betlejem na firmamencie nieba, świata zabłysło światło, które już nie zgaśnie do końca czasów. Jest ono tym samym Światłem które Kościół nazywa Światłem Chrystusa, tak wyraźnie w dniu Bożego Narodzenia to Światło  wywołuje w nas prawdziwą radość i błogi pokój duszy, obecność których chcielibyśmy zachować w sercu do końca naszych dni. Mówi się, że łaska Bożego Narodzenia wypędza złe duchy i rozprasza ich ciemne knowania. Dlatego nawet ludzie bardziej dręczeni, w tym dniu czują się uspokojeni. Ale to chyba jeszcze coś więcej: jako ludzie świadomi własnej grzeszności czujemy jakieś wielkie pragnienie, o ile byłoby to możliwe, powrót do naszego dzieciństwa i przywrócenie owej niewinnej atmosfery radości, za którą tęsknimy. Zdajemy sobie sprawę, że z powodu naszych grzechów niestety już nie jesteśmy tacy niewinni, jak byliśmy niegdyś w dzieciństwie. Tym bardziej winniśmy się zwrócić w stronę Najświętszej Maryi Panny słowami ufnej modlitwy. Wydaje się czymś oczywistym że w naszym świecie który tak szybko pogrąża się w nocy grzechu, ufna postawa zwrócenia się do Matki Najświętszej stałaby się dla wielu początkiem drogi nawrócenia. W czasie świąt Bożego Narodzenia ludzie otrzymują specjalne- obfite łaski za wstawiennictwem Świętej Bożej Rodzicielki. Prośmy aby za Jej przyczyną łaski Bożej Dzieciny przywróciły w nas dziecięcą niewinność i głębię wiary. Narodziny naszego Pana stały się więc momentem przełomowym dla wszystkich ludzi. Bóg wszedł w ludzką historię w ludzkiej naturze. A nasz Pan przychodzi niosąc nam światło prawdy. Ale dlaczego Pan Jezus narodził się w nocy ? By być symbolem przeciwieństwa, ponieważ On jest światłem prawdy która rozświetla mroki nocy. Bóg rozprasza ciemności i wybrał na czas narodzin noc, aby tym pełniejszy był ów kontrast między światłem a ciemnością. Podczas dnia nie widać światła tak dobrze jak w nocy. Święty Jan Ewangelista przypomina nam wiele razy, że Chrystus Pan jest światłością: „W Nim było życie a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła”(J 1, 4-5), oraz „Ja Jestem światłością świata, kto idzie za Mną nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8, 12). Na owocne przeżywanie świąt Narodzenia Pańskiego oraz nadchodzący nowy rok Pański 2018, życzę abyśmy nosili światło Chrystusa i dzielili się z tymi których spotykamy na drogach naszego życia. Z błogosławieństwem.

                                                 Stanisław Sawicki – biskup słowiańskokatolicki.
  

 

piątek, 15 grudnia 2017

Tęsknota za Bogiem !


Bardzo intensywnie przeżywamy czas adwentowego oczekiwania, wszystko na zewnątrz nam komunikuje atmosferę świąteczności. O jaką świąteczność nam chodzi ? Rozpoczął się medialno- galeriany szał świąteczny, kolędy przyćmiły roratnie adwentowe śpiewy oczekiwania, prezenty i wydawanie pieniędzy wzięły górę nad zdrowym rozsądkiem i duchowym przygotowaniem do najważniejszego wydarzenia w historii ludzkości. Słyszymy wszędzie że idą święta, będzie pięknie, ciekawie i rozrywkowo, a do tego jeszcze jakiś mitologiczny gwiazdor lub odarty ze świętości biskup Mikołaj dowiezie furę prezentów. W niektórych krajach nawet nie będzie świąt i związanego z nimi wspólnego spotkania rodzinnego, bo wyrzucono z historii i kultury osobę Bogaczłowieka, bo dobrobyt niektórym przesłonił oczy w imię szeroko rozumianej wolności przekonań. Goniąc za tym wszystkim czy tak łatwo zapomnieliśmy że, Bóg przyszedł do nas właśnie po to, abyśmy Go przyjęli, stanął w centrum historii aby przynieść radość i pokój. Dlaczego jesteśmy ciągle zamknięci na to, co przynosi nam Boży Syn.   Gdzie szukać genezy tego duchowego uśpienia, czy chodzi tylko o jałowość naszej zabieganej i rozkrzyczanej rzeczywistości czy chodzi zwykłą w bezrefleksyjność duchową w której, wytrzeszczamy oczy na wszystko tylko nie na Boga, który przychodzi jako Miłość? Znowu będzie tak jak w Ewangelii wół i osioł tylko rozpoznają swego Pana, bo wszyscy inni będą zaabsorbowani szukaniem siebie i tworzeniem atmosfery byle było miło. Jakie może być antidotum na tą pseudo świąteczną bezmyślną pustkę. Zechciejmy przeżywać ten czas na sposób religijny, wtedy zaoszczędzimy sobie „świątecznego” zmęczenia. Jest kilka sposobów które są istotne, zrozumieć sens świętowania, wyostrzyć spojrzenie na to, co niespodziewane i pozwolić Bogu narodzić się w sobie. Może w lepszym przeżyciu świąt pomoże nam pochylenie się nad Ewangelią przyjścia Boga do nas. Stanąć w postawie zdumienia i kontemplować to wydarzenie angażując cały swój wysiłek duchowy. „A światłość w ciemności świeci” (J 1,5). Jednak my zachowujemy się tak jakby to światło było dla nas niewygodne, bo obnaża nasze ludzkie nędze, bo rozświetla to wszystko co chcielibyśmy zakamuflować w ciemności. Jest to światło które nie chce być, tylko dostrzeżone ale ma nas ogarnąć tak jak spłynęło na pasterzy dla których ta noc okazała się jedyną, wyjątkową i błogosławioną. Chrystus przychodzi aby podarować nam światłość, aby rozświetlić nasze zmęczone twarze, aby serca napełnić na nowo tęsknotą, aby życie wypisać sensem. „Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił. Udali się z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu.” (Łk 2,8 )


 

 

sobota, 2 grudnia 2017

Adwent - List pasterski


                     Drodzy Bracia Kapłani. Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie Panu .

Liturgiczny okres Adwentu skłania nas do głębszej refleksji nad prawdą naszej wiary o wcieleniu Syna Bożego. Bóg przychodzi do ludzkości aby okazać nieskończoną miłość, dzięki której jesteśmy zbawieni. Skażona grzechem pierworodnym ludzka natura potrzebowała odkupienia, którego podjął się nasz Zbawiciel Jezus Chrystus. Słowo Boga Ojca stając się Ciałem przyszło na świat aby nas pojednać z Bogiem., któremu człowiek okazał nieposłuszeństwo i wzgardził Jego miłością. Mimo to, Bóg nie pozostawia człowieka w ciemnościach grzechu, ale jak nas o tym zapewnia w Ewangelii: „Sam na umiłował, posłał swego Syna jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy” (J 4,10). Bracia i Siostry ! Więc czas uporządkować swoje sprawy ostateczne względem przyjścia Jezusa Zbawiciela. Zapomnieliśmy, że czas życia jest krótki, a wieczność tuż za progiem czasu. Obdarowani wolnością współuczestniczymy biernością naszych postaw w wykorzenieniu z tej ziemi Bożych zasad. Wolność sterowanego bezprawia, w której już umierają uczciwe postawy codziennego życia, te wszystkie zasady Dekalogu, które od Chrztu świętego, od pierwszej Komunii Świętej, Bierzmowania, wzrastały w dziecku Bożym- człowieku Kościoła. To jest nasza smutna rzeczywistość ! Cel zła jest jasny, odcięcie człowieka wierzącego od świętości życia, od wymagań stawianych w Prawie Bożym. Ten cel realizowany dużymi środkami organizacyjnymi i finansowymi jest widoczny, przynosząc coraz większą destrukcję w szeregach ochrzczonych. Wielu ochrzczonych, którzy w dorosłym życiu nierozróżnianą już różnicy pomiędzy prawdą a kłamstwem. Pieniądze, zdrady, „dźwięczą europejską poprawnością.” Nie można wyłączyć z obiegu ludzkich spraw pieniędzy i głupoty. Brak jednego, a nadmiar drugiego przynosi określone korzyści materialistów, liberalnych manipulatorów. O wiele prościej, prostactwo i głupotę nazwać nowoczesnością, gdy chce się zniszczyć dobro przeszłości, dla własnych celów, które przyszłość topią w egoizmie zła. Bezkarnie, bezbożnie mamona sięga do coraz świętszych miejsc, aby sprofanować chrześcijański dorobek moralny i kulturalny Europy. Takim sposobem ubożejemy materialnie i duchowo. Kto z nas ostoi się przed Panem ? Gdy takie wielkie obumieranie w nas, tego co Boże, święte, kościelne i narodowe. Tak można nazwać to co się dzisiaj tu i teraz z nami dzieje. Okłamani, zakłamani, bezsilni, zniewoleni, nieusprawiedliwieni, nie wiadomo co ? A ty Europo, odrzuciłaś wszystko, poszłaś drogą zła, szatana; służysz mu depcząc Przykazania Boże, depcząc największą Miłość – Jezusa Chrystusa. Odrzucasz Pana, jedynego Zbawiciela świata. Dokąd idziesz Europo ? Zawróć póki jest jeszcze czas. Trwajmy na adwentowej drodze, abyśmy na dzień przyjścia naszego Pana Jezusa Chrystusa nie zmarnowali. Czuwajcie i módlcie się, abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym. „Bądźcie wszyscy  jednomyślni, współczujący, pełni braterskiej miłości, miłosierni, pokorni. Nie oddawajcie złem za złe, ani złorzeczeniem za złorzeczenie, przeciwnie zaś błogosławcie !” (1 P 3,8-9). Adwent ukazuje najwyższy sens naszego życia wiary. Jesteśmy pielgrzymami na tej ziemi. Sensem naszego istnienia jest życie z Bogiem. Dlatego w tym radosnym skupieniu, czekamy aż przyjdzie Jezus do tych którzy nadal pytają: Po co żyć, cierpieć, czynić dobro, przebaczać i modlić się. Dzisiaj także Jezus może pomóc wszystkim, stać się dla każdego Drogą, Prawdą i Życiem. Otwórzmy swe serca na przyjście Pana. Marana Tha- Przyjdź Jezu Panie ! Na owocny czas Adwentu i rozpoczynającego się nowego roku liturgicznego, kapłanom i wiernym świeckim i sympatykom Bractwa Kapłańskiego św. Cyryla i Metodego z serca błogosławię.

 

                                                                                           Bp. Stanisław Sawicki

sobota, 25 listopada 2017

Niedziela Chrystusa Króla


Mt 25, 31-46

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale, a z Nim wszyscy aniołowie, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych ludzi od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: „Pójdźcie, błogosławieni u Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane dla was od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”...

Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata w kalendarzu Kościoła Rzymskiego kończy rok liturgiczny. Za chwilę zacznie się nowy czas, nowy obrót rzeczy; ludzie będą podążać z Chrystusem i ku Chrystusowi odczytując znaki czasu. Chrześcijaństwo musi mieć pewną świeżość, odrodzenie i przemienione spojrzenie na sprawy teraźniejsze i przyszłe. Ewangelia zwiastuje nam koniec, wypełnienie czasu- Sąd Ostateczny. Przyjście Chrystusa wiąże się z nieuniknioną koniecznością oceny człowieka. Zostaniemy zweryfikowani z miłości. Ten osąd dokona się w cieniu Jego Krzyża. Znak największej miłości Boga do człowieka stanie się miarą obiektywnej oceny. Opowieść o Sądzie przypomina nam również prawdę o śmierci, której nie sposób odseparować czy wyprzeć z pamięci. Każdy zobaczy swoje życie w innym świetle- w Prawdzie. Przesłanie Jezusa jest proste. Nie można zmarnować życia na miałkim myśleniu i egoistycznym zabezpieczaniu własnych potrzeb. Chodzi o realizację przykazania miłości: „Po tym poznają, że jesteście moimi uczniami.” To egzamin z miłości; wynik tego testu zostanie ogłoszony w przyszłości. Bezinteresowna miłość wobec drugiego człowieka ! Chrystus ma twarz głodnego, bezdomnego, pozbawionego odzienia, przygniecionego chorobą, zmarginalizowanego, odizolowanego więźnia. Tak naprawdę każdy człowiek musi odkryć w sobie stronę wewnętrznego podziału: prawą- pełną świetlistości i błogosławieństwa, lub lewą- wyzutą z dobroci, zasklepioną w egoizmie i bezdusznej ciemności. W tym świetle pojęcie sądu można rozumieć jak sąd wewnętrzny, nie jest to oddzielenie jednych od drugich- Bóg jest Miłosierdziem- ale podział przebiega przez wnętrze człowieka. Człowiek umieszcza siebie w miłości lub poza nią. Miłość jest „biletem wstępu” na Gody Baranka. Niech wymowny tekst sekwencji Dies irae stanie się modlitwą wierzących do Boga o pełne miłości spojrzenie: „Postaw mnie w owiec zagrodzie, od kozłów sprośnych mnie oddziel- staw po prawicy w swym grodzie. Wywołaj mnie ze świętymi...”

środa, 1 listopada 2017


Uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny wpisują się w krajobraz jesiennej metamorfozy natury. Obumieranie kwiatów i liści na drzewach opowiada o kruchości życia oraz zaprasza każdego człowieka do medytacji nad sprawami najważniejszymi; rozpiętymi pomiędzy darem życia a śmiercią. „Śmierć to kolejna ścieżka, którą wszyscy musimy podążyć”- pisał J.R. Tolkien. Listopadowa wędrówka na cmentarz uświadamia nam prostą prawdę- trzeba posiąść sztukę dobrego życia, aby później bez skrępowania wejść w objęcia śmierci. Doświadczenie śmierci dla chrześcijanina jest tylko krótkim epizodem w spacerze przez życie ku życiu. „Jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy” (1 J 3,2). Wszystko jest dopiero przed nami otulone zasłoną tajemnicy i ciekawości poruszającej duszę. „Być może każdy nasz oddech jest ostatnim tchnieniem kogoś innego.” Przestrzeń cmentarza i bliskość grobów opowiada nam o pamięci i miłości. Nie jest to miejsce smutku i rozstania, ale ziemia oczekująca na zmartwychwstanie w Bogu. Dlatego przynosimy świeże kwiaty i zapalamy znicze, wyrażamy tym samym cząstkę piękna wieczności. Śmierć jest tylko snem z którego każdy zostanie kiedyś wybudzony. Święci uczą nas szacunku do życia i optymistycznego odchodzenia. Święty Franciszek Salezy powiedział: „Życie to czas, w którym szukamy Boga. Śmierć to czas, kiedy Go znajdujemy. Wieczność to czas, w którym Go posiadamy.” Wszystko zdaje się być przeniknięte nadzieją na spotkanie. „Ojczyznę mam w Niebie”- wołał św. Jan Chryzostom.  Jesienne dni stanowią pochwałę wobec Chrystusa, który zniszczył śmierć i ocalił nas od paraliżującego lęku. Bowiem kto umiera w Chrystusie, ten z Chrystusem powstanie do nowego życia- do życia pełnego, w ciele chwalebnym, w świecie, który powróci do pierwotnej nieskazitelności. „Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu. Gdy się ukaże Chrystus, nasze życie, wtedy i wy razem z Nim ukażecie się w chwale” (Kol 3,3-4). Nasza refleksja zatem powinna przybrać kształt modlitewnego uwielbienia wobec Boga obdarzającego nas życiem wiecznym.  Kościół w liturgii podąża tropem uwielbienia i woła ustami kapłana: „Pamiętaj o Twoich sługach których z tego świata wezwałeś do siebie... Ufamy, że razem z nimi będziemy się tam wiecznie radować Twoją chwałą, gdy otrzesz z naszych oczu wszelką łzę, bo widząc Ciebie, Boże, jaki jesteś, przez wszystkie wieki będziemy do Ciebie podobni i chwalić Cię będziemy bez końca.”

sobota, 21 października 2017


Bractwo Kapłańskie utrzymuje relacje z wieloma Kościołami Wschodnimi, wspólnotami monastycznymi o charakterze ekumenicznym, jak również instytucjami kultury, którym bliskie są ideały chrześcijańskie. Każdy życzliwy człowiek, otwarty na dialog jest naszym przyjacielem. Dziękujemy w sposób szczególny wielu indywidualnym osobom za kontakt (przez pocztę elektroniczną), modlitwę i nadsyłane zapytania; takie głębokie duchowo i osadzone w codziennych zmaganiach egzystencjalnych. Staramy się zawsze każdemu- choć lapidarnie- odpisać. Budują nas przesyłane świadectwa chrześcijan wywodzących się z różnych kościołów. Wspólne dochodzenie do jedności na płaszczyźnie dialogu i modlitwy pokonującej odległości; taka wymiana duchowych darów przynosi zaskakujące owoce. Wiara jest dialogiem, tak również troska o kształt ludzkich relacji jest mocno osadzona w tej najgłębszej relacji do Boga. Przyjęcie Chrystusa rodzi nie tylko radość, ale odwagę do przyjmowania różnych poglądów, które w szerszym dyskursie podprowadzają do najważniejszego doświadczenia jaką jest pragnienie poczucia jedności w Chrystusie. „Nasze życie duchowe będzie chrześcijańskie w tej mierze- pisał L. Bouyer- w jakiej będzie się w nim realizowała osobista relacja do Boga. Twierdzenie to zakłada już w punkcie wyjścia, że życie duchowe powinno budować na fundamencie Słowa Boże i wiary: Słowa przez które Bóg wzywa człowieka, i wiary, która ze strony człowieka jest rozpoznaniem i przyjęciem tego wezwania.” Chrześcijanin jest człowiekiem drogi- pielgrzymem poruszającym się różnymi ścieżkami które ostatecznie prowadzą do tego jednego wspólnego miejsca. Przenikają go nieustannie żywe pytania: skąd przychodzi i dokąd zmierza ? To poszukiwanie duchowego sensu, staje się czymś tak przejmującym i absorbującym: „Ciebie, Panie pragnę; kiedy Ciebie szukam, walczę i krzyżuję siebie wraz z Tobą, aby razem z Tobą żyć”- głosi ujmujący serce Troparion z biznatyjskiej liturgii.

czwartek, 5 października 2017


Wszyscy idźcie za biskupem, jak Jezus Chrystus za Ojcem, i za waszymi kapłanami, jak za Apostołami. A diakonów poważajcie jak przykazania Boże. Niechaj nikt w sprawach dotyczących Kościoła nie robi niczego bez biskupa. Uważajcie za ważną tylko taką Eucharystię, która sprawowana jest pod przewodnictwem biskupa lub tego, komu on zleci. Gdzie pojawi się biskup, tam niech będzie wspólnota tak, jak tam, gdzie jest Chrystus Jezus, tam jest i Kościół powszechny. Nie wolno bez biskupa ani chrzcić, ani sprawować agapy, lecz to, co on zatwierdzi, to dla Boga będzie miłe. W ten sposób wszystko, co czynicie, będzie pewne i ważne. Kiedy bowiem jesteście posłuszni waszemu biskupowi, jak [samemu] Jezusowi Chrystusowi, to w moich oczach nie żyjecie już według ludzkiego sposobu myślenia, lecz według [myśli] Jezusa Chrystusa, który dla nas umarł, byście uwierzywszy w śmierć Jego uniknęli śmierci. Jest zatem rzeczą konieczną, abyście — tak, jak to czynicie — nie robili nic bez waszego biskupa, lecz abyście byli posłuszni także i kapłanom niby Apostołom Jezusa Chrystusa, który jest naszą nadzieją. W Nim się znajdziemy, jeśli tak właśnie żyć będziemy.  

                                                                                               Św. Ignacy z Antiochii

 

niedziela, 24 września 2017

XXV Niedziela zwykła- robotnicy w winnicy Boga






Mt 20, 1-16a


Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzy znosiliśmy ciężar dnia i spiekotę”. Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi».


Ewangelię dzisiejszej Niedzieli należy czytać w kontekście wcześniejszych słów które wyszły z ust Piotra: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy ?” W słowach apostoła wyczuwamy pewną interesowność; pozostawiłem moje życie, co otrzymam w zamian. Jezus szybko reaguje i próbuje rozwiązać ten problem. Odpowiada, że uczeń który porzucił wszystko, by pójść za Nim, „stokroć tyle otrzyma i życie wieczne posiądzie.” Większej nagrody nie można się już spodziewać. Ale sprawa wydaje się bardziej złożona, tu nie chodzi tylko o motywującą do służby obietnicę, ale sprawiedliwość i wynagrodzenie które może nie pokrywać się kalkulacjami innych osób. W tym kontekście Jezus opowiada przypowieść o robotnikach w winnicy. Wyjaśnia ona ostatecznie cały problem, a jednocześnie przenosi dyskusję na inny poziom. Gospodarz wychodzi rano, aby zatrudnić najemników do pracy. Umawia z nimi warunki zapłaty za wykonaną pracę. Niezwykłość tkwi w fakcie, że właściciel uzgadnia z pierwszymi robotnikami zapłatę za dniówkę za denara. Następnie najmuje jeszcze trzy razy robotników aż do popołudnia, nie określając zapłaty. Nawet pod koniec dnia najmuje jeszcze innych nie rozmawiając o wysokości pensum. I oto następuje dziwne zaskoczenie: gospodarz nakazuje zarządcy, by zapłacił należność za dniówkę, poczynając od ostatniego, i dał mu denara. Tutaj powstaje problem, stanowiący sedno przypowieści; skoro temu, który pracował jedną godzinę szef daje całą stawkę, to ile powinien otrzymać ten który pracował jedenaście godzin i znosił ciężar dnia i spiekoty ? Ostatecznie ci ostatni otrzymują tyle co pierwsi. Być może Piotr pomyślał, że to dziwny sposób wynagradzania kogoś, kto porzucił wszystko, by pójść za Jezusem ! I nam wydaje się to dziwne. Bóg posługuje się inną księgowością- powołanie do służby jest łaską. Sam fakt pracy w winnicy Pana, dla Jego Królestwa jest przywilejem i największym bogactwem. „W oczach Pana istotna jest nie tyle ciężka praca- pisał J. Radermakers- co sama zgoda na pracę w Jego winnicy.” To nie jest wyścig o przywileje, bowiem mądrość Ewangelii postrzega niejednokrotnie pierwszych jako ostatnich, a ostatnich jako pierwszych. Problem przywilejów, piastowania pierwszych istniał od początku historii Kościoła, jak i poza nim. Jezus mówi otwarcie, że ten kto zajmuje honorowe miejsce, powinien czuć się jakby siedział na rozżarzonych węglach. Odnajdujemy to również w jednej z mów św. Augustyna skierowanej do biskupów: „Oni zaś sami nie powinni się pysznić owym tronem biskupim, lecz pamiętać o brzemieniu obowiązku, z którego będą musieli zdać rachunek.” Przypowieść jest również adresowana do każdego z nas. Każdy ma swój czas propozycji pracy w winnicy Boga i zapłatę której wysokość określa sam właściciela. Jedyne co możemy zrobić, to być wdzięcznymi za wszystko.

czwartek, 14 września 2017

Święto podwyższenia Krzyża


Niech powstanie Bóg, i rozproszą się Jego wrogowie, i niech pierzchają przed Jego obliczem ci, którzy Go nienawidzą. Jak dym się rozwiewa, tak niech się rozwieją, jak wosk się rozpływa przy ogniu. Tak niech zginą szatani od oblicza miłujących Boga, Żegnających się znakiem krzyża świętego i z radością mówiących: Bądź pozdrowiony życiodajny krzyżu Boży, który odpędzasz szatany mocą ukrzyżowanego na Tobie Boga naszego Jezusa Chrystusa, który zstąpił do piekła, podeptał moc szatańską i dał nam Ciebie, krzyż Twój czcigodny, na odpędzenie wszelkiego nieprzyjaciela. O czcigodny i Życiodajny krzyżu Boży, pomagaj mi z Najświętszą Władczynią, Dziewicą Bogurodzicą, i wszystkimi świętymi na wieki. Amen.

niedziela, 10 września 2017

Wspólnota Miłości


Mt 18, 15-20

Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich».

To, co wyróżnia chrześcijaństwo wobec innych religii to poczucie wspólnoty i wzajemna bliskość. Kilka osób zebranych na modlitwie nigdy nie jest anonimowymi względem siebie, a już na pewno względem Boga. W chrześcijaństwie jest tak silny pierwiastek wspólnotowości- rodzinności, wizja Kościoła jako „zbiorowości” złączonej węzłem wiary i miłości. Nigdy modlitwa jednostki nie ma takiej siły, jak pełna żarliwości modlitwa wspólnoty. Każda celebrowana Eucharystia na której gromadzi się choćby garstka ludzi wraz przewodniczącym liturgii kapłanem, jest cząstką ogromnej i świętej społeczności jaką jest Kościół- Mistyczne Ciało Chrystusa. Często kapłani Bractwa celebrują liturgię tylko dla kilku lub kilkunastu osób; nie jest to kościół mas szczelnie wypełniających mury świątyń. To małe rodziny, jak te z pierwszych wieków historii Kościoła, przeniknięte duchem żywego Chrystusa i wzajemną ludzką życzliwością. To nigdy nie trąci jakimś poczuciem hermetyczności, izolacji, czy sekty jak chcieliby to postrzegać płytcy krytycy z zewnątrz; cząstka jest zawsze częścią wielkiej uświeconej w Bogu całości. Tam gdzie rozbrzmiewa słowo Pana i łamany jest chleb miłości, uobecnia się Królestwo Pokoju. „Jestem z wami po wszystkie dni...” to ciągle aktualne zapewnienie Chrystusa. Wyrażają to również pełne duchowego napięcia słowa św. Jana Chryzostoma: „Wiele rzeczy nas łączy: jeden stół dla wszystkich nakryty, jeden Ojciec, który nas stworzył... bądźmy zatem uczestnikami duchowej radości.”

niedziela, 3 września 2017

Chrześcijanin i Krzyż


Mt 16, 21-27

Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania».

W rzymskich katakumbach częstym tematem ikonograficznym jest postać oranta- chrześcijanina, który rozpościera swoje dłonie w akcie modlitwy.  Taka postawa niezwykle wyraźnie odwzorowuje krzyż. Chrześcijanin to człowiek krzyża; wyczuwający doskonale chropowatość własnej egzystencji, niekiedy bólu, a nawet męczeństwa. Nie można zrozumieć chrześcijaństwa bez krzyża- tego świadomie przyjętego z którym trzeba się oswoić, zrozumieć go w perspektywie miłości, wypowiedzianej z drzewa odkupienia- ukrzyżowanego Baranka. Człowiek współczesny chciałby zrzucić z siebie cierpienie, nieuniknioną konieczność przemijalności, bólu i śmierci. Dla wielu ludzi „krzyż” jakkolwiek go postrzegamy jest bezsensowny, niechciany, uwierający.... Człowiek wiary zupełnie inaczej postrzega jego sens, odkrywa w krzyżu miłość, która dla innych jest szaleństwem czy furtką bez wyjścia. Dla ilu to chrześcijan doświadczenie choroby, prześladowania, utraty, stało się źródłem głębokiego nawrócenia- niewytłumaczalnej paradoksalnie bliskości Chrystusa. Człowiek wierzący gasnący w objęciach strasznych chorób potrafi uśmiechać się jak dziecko. Błogosławiony krzyż człowieczego losu. Chrystus zawsze przechodzi tę drogę wraz z człowiekiem, droga krzyżowa której ostatnią stacją jest paschalna radość zbawionych. W Kościele, jak również w pulsującej życiem liturgii odkrywamy optymizm życia, umierania i budzenia się w objęciach Boga. Krzyż jest zawsze zwycięstwem cierpiącej miłości. Z dzisiejsza Ewangelią niezwykle wymownie korespondują słowa św. Jana z Kronsztadu: „Pan stał się wszystkim dla ciebie i ty musisz stać się wszystkim dla Pana.”

piątek, 25 sierpnia 2017


Jakąż radością jest być kapłanem ! Kapłaństwo to jedyny zawód, w którym ludzie zwracają się ku tobie z największą powagą, sam też nieustannie żyjesz „poważnie”  ks. Aleksnader Jelczaninow

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny


Przeżywamy dzisiaj uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Na Wschodzie to ważne wydarzenie posiada jeszcze inną nazwę, jest to bowiem Zaśnięcie Bogurodzicy. Te dwie tradycje wyrażają głęboką prawdę którą Kościół opiewa w liturgii, że Maryja Matka Bogaczłowieka przeszła przez śmierć; została z duszą i ciałem wzięta do Królestwa Bożego. Niewiasta która dała życie i ciało Chrystusowi nie mogła pozostać na ziemi i być dotknięta zniszczeniem ciała. Święty Jan Damasceński pisał: „Wprowadził Cię Król do mieszkania swego, otaczają Cię moce, błogosławią Księstwa, wysławiają Trony, cieszą się Cherubini, chwalą Serafini, Ciebie w prawdziwej ekonomii będącą z natury Matką ich Pana.” Jest to święto nadziei i wieczności którą Bóg przygotował tym których umiłował. Klimat tego wydarzenia przeniknięty jest paschalną zapowiedzią Chrystusa- to przesłanie dla każdego z nas: „A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam gdzie Ja jestem... Ja jestem drogą i prawdą i życiem.” Wraz z Maryją jako pierwszą torującą drogę ku wieczności, każdy chrześcijanin przeniknięty radością oczekuje na przejście. „A my, dokąd idziemy, jeśli nie do Niego- pytał św. Augustyn- I jaką drogą idziemy, jeśli nie Jego; idziemy do Niego za Jego pośrednictwem, lub raczej idziemy do Ojca- zarówno On, jak i my.” Chrześcijanin na ziemi jest tylko wędrowcem. Przemierza tak wiele dróg, ale ostatecznie jego spojrzenie skierowane jest ku górze. „Pragnienie- pisał św. Grzegorz z Nyssy- popycha duszę ku górze, ku niebu. Jest to ruch nieustający; w tym co już urzeczywistnił, znajduje on nowy rozmach, by wzbić się wyżej.” Dlatego należy sobie w dzisiejszym dniu wzajemnie życzyć daru Nieba i prosić Maryję, aby otoczyła szczególną opieką tych w którzy zbyt mocno przywiązali się do ziemi i zagasili w sobie łaskę wiary.

sobota, 5 sierpnia 2017

Przemienienie Pańskie


Przemienienie- wszechobecna iluminacja światła; spowijająca i zagarniająca wszystko, co materialne i bliskie przemienionego ciała Chrystusa. To wydarzenie na wskroś transcendentne w swych formach- pozwala uchwycić coś z prawdy o Zmartwychwstaniu; zanim światło rozświetli grób i pochłonie śmierć...., już tu i teraz mamy przedsmak wydarzenia, nie z tego świata. Przemienić się, to tyle co pozwolić się zmienić (metamorfoza, przeistoczenie oczu i serca), choć pewnie w tej konfiguracji słów, to zbyt mało wyczerpujące stwierdzenie. Przemienić się to znaczy pozwolić się ogarnąć światłu, prześwietlić, zabłysnąć na nowo, pozwolić Bogu wydobyć jasność z tego, co jeszcze jest ciemnością... Wydobyć serce na zewnątrz, aby mogło zostać przeprute światłem emanującym z przebóstwionego Ciała Pana. Wydarzenie Przemienienia opisane w Ewangelii i cudownie wypisane w ikonografii- słowo i obraz- stanowi nie tylko refleksyjną próbę ukazania ewangelicznego zdarzenia, które miało miejsce na górze Wysokiej. Ewangelia powie: "Tam przemienił się wobec nich"- to było zdumiewające doświadczenie dla uczniów, pełne iluminacji, i jednocześnie owoc głębokiej modlitwy Jezusa z Ojcem; wewnętrzne przenikanie Jego bytu przez Boga, które staje się czystym światłem. W swym zjednoczeniu z Ojcem sam Jezus staje się światłem oświecającym każdego człowieka. On jest światłem ze światłości, Jego odzienie staje się lśniąco białe, jako symbol istoty nie z tego świata, jawi się jako obywatel Nieba.  Dobrze to wyrażają pełne duchowego oglądu słowa św. Pawła: „My wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską (która jest na obliczu Chrystusa jakby w zwierciadle); za sprawą Ducha Świętego, coraz bardziej jaśniejąc upodabniamy się do Jego obrazu” (por. 2 Kor 4,18; 4,6). Przemienienie to zatrzymanie w swoim sercu odrobiny światła, może wszycia w swoje zabrudzone "ubranie" jednej nici z świetlistej tuniki Chrystusa, aby w ciemności wątpiącego świata zajaśnieć.

 

 

 

środa, 19 lipca 2017


Wakacje to nie tylko doskonała okazja aby oderwać się od codziennych obowiązków, czy pracy która nas absorbuje. Wakacje to również odkrywanie siebie w wierze i odświeżanie własnej duchowej relacji do Chrystusa.  Będąc w podróży, wędrując po górach, czy przemierzając nowe szlaki, można wierzyć i słuchać Słowa Bożego. Jak w jednej z przygodnych piosenek religijnych: „Każdego dnia przy Tobie trwać. Poznawać Ciebie…” Wiara to możność przyjęcia, absolutnej prawdy Boga, który w najdrobniejszych momentach naszego życia pozwala siebie doświadczyć i przyjąć. Ksiądz Maliński pisał: „Obecność Boga odczuwać możesz wtedy, gdy się modlisz, gdy spotykasz się z ludzką dobrocią, gdy sam starasz się być dobry. Obecność Boga odczuwać możesz, gdy spotykasz z ludźmi, których życie jest puste, bez Niego, gdy dotyka cię nienawiść, złość ludzka. Obecność Boga odczuwać możesz, gdy brak Go w Twoim życiu, gdy Go odsuwasz swoimi złymi czynami. I ta świadomość jest najbardziej przejmująca.” Każda sytuacja która nas spotyka jest dobrym momentem aby wypowiedzieć Bogu uwielbienie. Codzienna modlitwa, ciało nakreślone znakiem krzyża- krótkie modlitewne westchnienia; różaniec, modlitwa Jezusowa, stawiają nas w obecności Boga i pozwalają przeżywać z Nim owocnie każdy nasz dzień. „Jeśli podobają ci się rzeczy stworzone, chwal w nich Boga – pisał św. Augustyn- Skieruj twoją miłość na ich Twórcę, abyś w tym, co się tobie podoba, nie przestał podobać się Bogu… W Bogu więc kochaj wszystko, i o ile możesz, wszystkich pociągaj do Niego.” Również każdego dnia kapłani Bractwa celebrują Eucharystię zawierając w liturgii wszystkie ludzkie sprawy; ogarniając swoich bliskich, powierzając ludzkie intencje, wypraszając pokój i miłość dla świata. W taki sposób wypowiadamy wszystkich których kochamy w Bogu i Jego miłości. Organizujemy dni skupienia, kilkudniowe szkoły duchowości, spotkania z kulturą i wakacyjne kursy pisania ikon. Wszystkim naszym Przyjaciołom, sympatykom i ludziom dobrej woli życzymy wiele łask od Pana i dobrego wypoczynku.  

sobota, 8 lipca 2017




Wczoraj Bractwo Kapłańskie przeżywało swoją patronalną uroczystość  Apostołów Słowian świętych  Cyryla i Metodego. W sprawowanej Eucharystii polecaliśmy Bogu przez wstawiennictwo Bogurodzicy i Świętych Patronów nasze dzieło; prosiliśmy o błogosławieństwo i potrzebne siły dla biskupa Stanisława, jak również o dar nowych kapłanów i powołań. W uroczystych ekteniach błagalnych powtarzała się modlitwa o Chrystusowy Kościół, za podzielonych chrześcijan, aby żyli każdego dnia duchem Ewangelii i stanowili jedno. Była to kolejna okazja aby przypomnieć sobie żywot Apostołów Słowian i zaczerpnąć z ich pełnej ekumenicznej wyobraźni duchowości. Trzeba nam nieustannie podkreślać, że pełna błogosławionych owoców działalność Braci Sołuńskich miała swój fundament w przeżywaniu Boga i otwartości na działanie Ducha Świętego. W świecie rozdartym podziałami, uprzedzeniami i duchową pustką nieśli Chrystusa, stali się „stróżami poranka” i  ludźmi autentycznie przenikniętymi Bogiem. Można postawić sobie ważne pytanie: Czego nas współczesnych chrześcijan uczą Cyryl i Metody ? Odpowiedź rodzi się spontanicznie- abyś potrafili słuchać siebie nawzajem. Wołamy z głębi duszy modlitwą zaczerpniętą z liturgii wschodniej: O pokój dla całego świata, o pomyślność świętych Kościołów Bożych i o powszechne zjednoczenie – Panie, zmiłuj się nad nami !

niedziela, 2 lipca 2017

XIII Niedziela zwykła- kubek wody


Mt 10, 42

Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody».

W środkach masowego przekazu słyszymy często nadmiar złych informacji: katastrofy, kolejne konflikty zbrojne, wypadki, afery korupcyjne. Pierwsze nasze odczucie jest takie, że świat jest nasycony złem. Dobro zostało przesłonięte tymi wszystkimi odpryskami zła. Chrześcijaństwo wchodzi w tak rozumianą rzeczywistość z orędziem miłości, dobra i kubkiem wypełnionym wodą dla spragnionych oraz potrzebujących. Próbuje niczym gwałtownik przebić się przez warstwę pesymizmu, nihilizmu, szarości, niezdolności kochania. W świecie pełnym obojętności na człowieka i jego głód, chrześcijanie przynoszą nadzieję na lepsze jutro; opowiadają o twarzy drugiego człowieka w której odbija się miłosierna i pełna współczucia twarz zatroskanego o losy świata Boga. W każdym człowieku nad którym się pochylamy ze współczuciem i miłością, odsłania się fragment świata przemienionego- pięknego, opróżnionego z zachłanności, egoizmu i fałszu. Mamy już tutaj wbrew krzykliwemu złu, budować cywilizację miłości. Karol de Foucauld- Mały Brat Jezusa, pisał: „Jak Ojciec żyje w Synu poprzez miłość, podobnie i my powinniśmy żyć w każdym człowieku dzięki miłości do Niego, i do tego stopnia winniśmy każdego kochać, by miłością żyć w nim, a nie w samym sobie… Niech nasza miłość do Boga będzie aż tak ze wszystkimi jednocząca”.  Kiedy w imię obojętności, wygody i egoizmu wyrzucimy z naszych dłoni kubki do czerpania wody miłości, staniemy się ludźmi o skamieniałych sercach i zasklepionych oczach. Święty Ojciec Pio powtarzał: „Trzeba kochać, kochać, kochać i nic więcej.”

niedziela, 25 czerwca 2017

Być świadkiem wiary !


Mt 10, 33

Do każdego więc, kto się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie».

Słowa które wypowiada Chrystus do swoich uczniów pojawiają się w kontekście zapowiedzi prześladowania i nadchodzącego dla każdego z apostołów  momentu próby. Każdy chrześcijanin w sposób szczególny jest powołany do dawania świadectwa; wchodzić w świat z Bogiem na ustach i w sercu. Miał rację św. Jan Chryzostom: „Chrześcijanin tym powinien się różnić od niewierzących i obojętnych, że wszystko znosić będzie mężnie, a wsparty nadzieją rzeczy przyszłych, okaże się wyższym nad wszelkie nawałnice zła ziemskiego.” Człowiek wierzący ma roztropnie i mężnie wejść w pulsującą rzeczywistość egzystencji; stanąć naprzeciw chorobliwej obojętności ludzi, nie bać się innym spoglądać w oczy, dotykać serc spragnionych Ewangelii. Obojętność świata jest bowiem jakąś formą prześladowania. Z obojętności rodzi się negacja, sarkazm, religijna pustka, a w konsekwencji walka z wartościami. „Najtrudniej jest być z Jezusem na co dzień”- mówił ks. Twardowski. Uczeń Chrystusa ma być odważnym świadkiem wiary, nachalnym prorokiem wołającym o miłość i pokój. Prawdziwa ewangelizacja jest zawsze naznaczona krzyżem sprzeciwu i niezrozumienia. Nie można się zniechęcać czy poddawać; trzeba iść pod prąd. Trzeba cierpliwie i z wewnętrznym przekonaniem „siać pokój i radość we wszystkich sercach”. Dzisiejszy świat potrzebuje przenikniętych szaleństwem i wyobraźnią świętości świadków wiary.

piątek, 23 czerwca 2017

Kochajace serce Boga


Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy…(1 J 4, 7-16).

Serce Jezusa które płonie ogniem miłości- tak jak pokazuje to religijna ikonografia zachodnia, jest postrzegane jako symbol wielkiej i niepojętej miłości Boga do człowieka. Z przebitego boku Chrystusa wytryskuje źródło miłości i łaski. Drganie Bożego serca wprawia w drganie każde ludzkie serce. „Życie Boże jest miłością: miłością, która pochyla się litościwie nad potrzebującą istotą” (św. Edyta Stein). Od Ukrzyżowanego Chrystusa chrześcijaństwo uczy się patrzeć i kochać sercem- dawać miłość w obfitości. „Miłość jest tajemnicą, która przekształca wszystko, czego dotknie- mówiła św. Faustyna Kowalska- w rzeczy piękne i miłe”. Zadziwiające są w pobożności katolickiej liczne obrazy ukazujące Jezusa odsłaniającego swoje gorejące serce; od niego bije światło, ogarniając swym blaskiem ludzkie- często twarde kamienne serca.  Nasi przodkowie w swoich domostwach klękali z pokorą przez wizerunkami Najświętszego Serca Jezusa i wołali żarliwie: „Jezu cichy i pokornego serca, uczyń serca nasze według serca Twego”. To najprostsza i najbardziej prostoduszna modlitwa wierzącego wyrastającego z tradycji chrześcijańskiego zachodu. Niech modlitwa św. Kolumbana będzie również naszą modlitwą pragnienia: „Ty bowiem jesteś dla nas wszystkim: życiem naszym, światłem naszym, zbawieniem naszym, pokarmem naszym, Bogiem naszym. Błagam Cię, natchnij serca nasze, o nasz Jezu, owym natchnieniem i zrań Twoją miłością nasze dusze, aby dusza każdego z nas mogła powiedzieć prawdziwie: „Wskaż mi, kogo ukochała moja dusza”, bo ja jestem zraniony przez miłość”.

środa, 14 czerwca 2017

Bóg który stał się pokarmem- refleksja na Boże Ciało


Bracia: Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czyż nie jest udziałem we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa? Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba. (1 Kor 10, 16-17)

Jak bowiem chleb pochodzący z ziemi, skoro tylko otrzyma wezwanie Boga, nie jest zwyczajnym chlebem, lecz Eucharystią złożoną z dwóch rzeczy, ziemskiej i niebiańskiej- tak nasze ciała, uczestniczące w Eucharystii, nie podlegają już skażeniu, ponieważ mają nadzieję zmartwychwstania- św. Ireneusz z Lyonu

Jutro będziemy przeżywać niezwykle malowniczą w swoim wymiarze zewnętrznym  Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa. Zostanie wyniesiony ze świątyń Najświętszy Sakrament i będzie procesyjnie niesiony ulicami miast i wsi.  Chrystus będzie widziany z bliska i adorowany. W ten dzień powracają słowa z Ostatniej Wieczerzy, z cudownej a jednocześnie pełnej tajemniczości uczty pożegnalnej którą Chrystus wyprawił swoim uczniom. Oni czuli że jest to szczególna chwila, wyjątkowa i jedyna… sprawowana w wieczór Paschy. To wydarzenie obwieszcza cierpienie Pana, Mesjasza. Podobnie jak przełamywany został ten święty chleb, tak ciało Jezusa zostanie wydane za życie świata. Uroczystość którą będziemy przeżywać jest przedłużeniem tego, co dokonało się w Wielki Czwartek. Dwa sakramenty miłości: Kapłaństwo i Eucharystia, stanowiące krwiobieg życia wspólnoty Kościoła. Bierzcie, to jest Ciało moje, które za was będzie wydane. Ten kielich jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie na moją pamiątkę. Ojciec Aleksander Mień komentując te słowa napisał: „Tak oto dokonała się Pascha Przymierza, zawartego we krwi Baranka. Jezus rozmyślnie zachował w obrzędzie symbolikę ofiary, ponieważ wszystkie starożytne ołtarze były wołaniem ku niebu i wyrażały pragnienie obcowania człowieka z Najwyższym. Ostatnia Wieczerza Chrystusa jednoczyła wiernych z Nim, z wcielonym Synem Bożym.” Bóg w tym wydarzeniu dokonał transfuzji krwi do żył Kościoła. Wkroczył orszakiem miłosnym do tabernakulum naszych serc. Każda Liturgia w której uczestniczymy z wiarą, jest uobecnieniem tej wielkiej Miłości-misterium cudownej wymiany darów.  Bóg staje się Pokarmem, aby móc posilić każdego z nas. Pragniemy z miłością modlić się słowami św. Tomasza z Akwinu: O święta Uczto, na której przyjmujemy Chrystusa,  odnawiamy pamięć Jego męki,  duszę napełniamy łaską i otrzymujemy zadatek przyszłej chwały.

 

 

 

 

sobota, 10 czerwca 2017

Uroczystość Trójcy Świętej




Ty z Jednorodzonym Synem Twoim i Duchem Świętym jednym jesteś Bogiem, jednym jesteś Panem; nie przez jedność osoby, lecz przez to, że Trójca ma jedną naturę. W cokolwiek bowiem dzięki Twemu objawieniu wierzymy o Twojej chwale, to samo bez żadnej różnicy myślimy o Twoim Synu i o Duchu Świętym. Tak iż wyznając prawdziwe i wiekuiste Bóstwo wielbimy odrębność Osób, jedność w istocie i równość w majestacie. (Prefacja )

O Trójco, istniejąca odwiecznie. O jedności wespół bez początku. Ciebie wychwala i drży przed Tobą mnóstwo aniołów. Niebiosa, ziemia i głębiny podziwiają Cię. Ludzie Cię błogosławią, ogień służy Tobie, całe stworzenie, o Trójco Święta ze strachem słucha Ciebie. (z Menei świątecznej)
Jutro będziemy przeżywać Uroczystość Trójcy Świętej. To chyba największa i najtrudniejsza tajemnica chrześcijaństwa. "Wierzę w jednego Boga"- tak twierdzimy na początku Symbolu Wiary. I natychmiast kontynuujemy, by powiedzieć znacznie więcej: wierzę w jednego Boga, który jest jednocześnie trzema - Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Istnieje w Bogu rzeczywista rozmaitość, jak i prawdziwa jedność. Chrześcijański Bóg nie jest jednostką, lecz zjednoczeniem, nie - po prostu jednością, lecz - wspólnotą. Jest w Bogu coś analogicznego do "społeczeństwa". Nie jest On pojedynczą osobą, kochającą jedynie samego siebie ani samowystarczalną monadą czy "Tym Jedynym". Jest On trójjednością, to jest trzema równymi osobami, z których każda żyje w dwóch pozostałych dzięki nieustannemu ruchowi wzajemnej miłości". Bóg którego czcimy jest Komunią Miłości, to coś więcej niż tylko analogiczna relacja ludzka miedzy osobami w celebrowanej miłości.
 
 
 
 

 

sobota, 3 czerwca 2017

Pięćdziesiątnica




Nasz największy Przyjaciel ! Któż to taki ? To Duch Święty. Nikt bardziej nie zasługuje na ten tytuł. Trzecia Osoba Boska Trójcy Świętej przebywająca w twej duszy osobiście, rzeczywiście i prawdziwie, tak jak w Niebie. To Twój najdroższy i najbliższy Przyjaciel. Mieszka w twojej duszy, przed wejściem w nią uczynił ją godną swej Boskiej obecności. Szczodrze obdarzył duszę łaskami i darami. Dał jej takie piękno, że ujrzawszy ją umarłbyś z miłości. Drogi przyjacielu, wydaje się, że trudno ci w to uwierzyć, czyżbyś dotąd o tym nie słyszał ? Jakże to niezwykłe, że chrześcijanie tak mało wiedzą o Duchu Świętym, choć to On jest sprawcą naszego uświęcenia, dawcą wszelkiej radości i pociechy. Musimy w pełni pojąć, że Duch Święty mieszka w naszych duszach mimo że jednocześnie przebywa w Niebie. Daje nam bezgraniczną miłość, daje nam obfitość swych darów i łask. Ale nie może tego uczynić dopóki nie odpowiemy na jego miłość, dopóki Go nie poznamy, nie pokochamy,  nie zaczniemy się do Niego modlić. Choć nieco w inny sposób jak Chrystus mieszka w tabernakulum każda dusza pozostająca w stanie łaski uświęcającej jest żywym tabernakulum Ducha Świętego. Święty Paweł powiada: „Czyż nie wiecie że jesteście świątynią Boga, i że Duch Boży mieszka w was ? Czy nie wiecie że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego który w was mieszka a którego macie od Boga.” Święty Jan zaś mówi: „Ja zaś będę prosił Ojca a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze, Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi, ani nie zna. Ale wy Go znacie ponieważ w was przebywa i z wami będzie”. Drogi bracie i siostro zapytaj siebie: Czy wierzysz że Duch Święty rzeczywiście mieszka w twej duszy i czy Go kochasz ? Duch Święty wchodzi w nasze życie przez Chrzest Święty i na zawsze w nas pozostaje; dniem i nocą nosimy Go w naszych duszach. Gdziekolwiek idziemy i cokolwiek czynimy jest z nami rzeczywiście i prawdziwie. Opuszcza nas jedynie wtedy gdy popełniamy grzech ciężki, gdy wypędzamy Go z naszej duszy, a z Nim wszystkie Jego łaski i dary Jego miłości. Jeśli komuś z nas przydarzy się taka trudna sytuacja to błagajmy Boga o przebaczenie i przystąpmy do sakramentu Pokuty. Gdy naszą duszę obmyje Krew Chrystusa Duch Święty do niej powróci, gdyż wielce ją umiłował i pozostanie w naszej duszy nie tylko do końca naszego życia ale przez cała wieczność. Wielu chrześcijan nie kieruje do  Ducha Świętego nawet słowa najkrótszej modlitwy. Wydaje się im nie wiedzieć że noszą Go w swoich duszach, absolutnie nie zdają sobie sprawy z Jego obecności. Duch Święty rzeczywiście w nas mieszka, musimy darzyć się szacunkiem nawzajem, jeśli obrażamy, znieważamy lub ranimy innych, jeśli źle o nich mówimy godzimy w Ducha Świętego który w nich mieszka. Dzięki modlitwom i sakramentom otrzymujemy pomnożenie darów i łaski Ducha Świętego. Duch Święty chroni Kościół Chrystusowy, prowadzi go, kieruje nim tak by nigdy nie pogrążył się w ciemnościach, nie tylko strzeże Kościół ale mieszka w każdym z jego członków. Duch Święty przemawia do nas przez Pismo Święte, którego jest najważniejszym autorem. On inspirował Proroków i przemawiał przez nich, dlatego Kościół pragnie byśmy czytali Biblię, najświętszą z Ksiąg- Słowo samego Boga. Duch Święty darzy nas miłością z tej przyczyny winniśmy odpłacać Mu naszą miłością. Czy tak postępujemy ? Czy może zapominamy o Nim, opuszczamy Go ? A co gorsza, czy ośmielamy się Go jawnie znieważać. Jeśli tak musimy czym prędzej naprawić ten błąd. Jeśli uświadomimy sobie że Duch Święty rzeczywiście i prawdziwie nam towarzyszy i że widzi On wszystko co czynimy będzie dla nas potężnym bodźcem w kierunku tego byśmy przestali Go obrażać. Duchu Święty spraw, oświeć, rozpal i oczyść nas byśmy przepojeni Twoją miłością i Twymi darami twej dobroci, uczynił nas owocującymi nas w dobre uczynki. Amen.
                                                                                                                    Bp. Stanisław


sobota, 27 maja 2017

Wniebowstapienie Pańskie






„Bóg wstępuje wśród radosnych okrzyków. Pan wstępuje przy dźwięku trąby. Śpiewajcie psalmy Bogu śpiewajcie, śpiewajcie Królowi naszemu, śpiewajcie”- wykrzyczy w przypływie radości Psalmista niejako kontemplując przyszłość w której Wcielony Bóg wstępując ku górze, przetrze szlak do niebiańskiej Ojczyzny. „Bramy, podniesiecie swe szczyty i unieście się, prastare podwoje, aby mógł wkroczyć Król Chwały !” Kościół w liturgii nie tylko antycypuje duchowo to wydarzenie, ale staje naprzeciw tajemnicy wieczności, ku której przybliża się każdy człowiek z osobna. „Wniebowstąpienie oznacza więc zakończenie drogi, początkiem której jest Wcielenie, zakończenie dzieła miłości Bożej poszukującej człowieka, by go wprowadzić w strefę Trójcy Świętej… Chrystus uwielbiony staje się nie tylko głową Kościoła, który jest Jego ciałem, lecz staje się Panem całego stworzenia.” To wydarzenie metahistoryczne, całkowicie transcendentne i zdumiewające. Wniebowstąpienie Chrystusa jest świętem wieczności, która w triumfalnym pochodzie Zbawiciela staje się możliwa do osiągnięcia dla każdego człowieka. Ojczyzna nasz jest w Niebie. Pięknie to oddają słowa liturgii bizantyjskiej: „Zstępując z nieba na ziemię rodzaj Adama poddany niewoli śmierci, jako Bóg wskrzesiłeś do życia. Chryste, przez swoje wniebowstąpienie, wprowadziłeś ród Adama do nieba i posadziłeś go na tronie Twego Ojca. Jesteś bowiem miłosierny i miłujesz ludzi”. Spoglądamy w wielkim skupieniu w niebo i jednocześnie mocno stąpamy po ziemi. Święty Augustyn powie: „Przez śmierć tracimy ten świat, ale zyskujemy raj. Życie doczesne gaśnie, ale życie wieczne się zaczyna”. Wniebowstąpienie jest również naszym zwycięstwem, napełnia nasze serca nadzieją, że będziemy również tam gdzie jest nasz Pan. „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata»”(Mt 28,20).


 


 


sobota, 20 maja 2017

VI Niedziela Wielkanocna- PARAKLET






Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Parakleta da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie.  (J 14, 15-21).


Obietnica Ojca- Parakletos- Duch Święty jest darem zmartwychwstałego Chrystusa.  Często nie potrafimy sobie nawet wyobrazić jak bardzo Ten trzeci z Osób Bożych pośredniczy w wielu sytuacjach naszego życia. Ten, który jest wszędzie obecny i wszystko napełnia, niczym wiatr którego szum i powiew czujemy. Duch Święty nieustannie otwiera serca wierzących na obecność Zbawiciela- Jezusa Chrystusa. Święty Jan Damasceński pisał: „Przez Ducha Świętego poznajemy Chrystusa, Syna Bożego a przez Syna kontemplujemy Ojca”.  To Duch Święty- Pocieszyciel, Obrońca, Ten który się za nami wstawia, czyni rzeczywistość naszej wiary ciągle świeżą, witalną, przekraczającą zniechęcenie, zdolną przenosić góry; zapalając ogień w duszy. „Droga doświadczenia Ducha Świętego w Kościele jest dostępna dla wszystkich. „Przyjdź i zobacz”. Przyjdź i sam doświadcz ! Z drugiej strony nic nie zmienia faktu, że nieraz trzeba rozgrzebać ogromną stertę popiołu, aby w życiu Kościoła dostrzec ów święty Ogień, który Chrystus przyszedł na ziemię rzucić. Jest to ogień Ducha, często przysypany popiołem miernoty i obojętności samych wierzących”. Za każdym razem kiedy wchodzimy w serce Kościoła, przyjmując sakramenty i odkrywając miłość w wydarzeniu wspólnoty- wchodzimy w komunię miłości, którą urzeczywistnia Ruah. Liturgia wschodnia opowiada o tym, że „Święty Duch daje wszystko: On rozlewa proroctwa. On czyni doskonałymi kapłanów. On niewykształconych nauczył mądrości. On rybaków uczynił teologami. On zbiera w jedno cały sobór Kościoła. Współistotny i współdziałający na tronie z Ojcem i Synem. O Pocieszycielu, chwała Tobie !”  


 

sobota, 13 maja 2017

V Niedziela Wielkanocna- dom w niebie






Jezus powiedział do swoich uczniów: «Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę». Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?» Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie» ( J 14, 1-6).

Czym bardziej mamy ostry wzrok, tym lepiej widzimy jak daleko znajdujemy się od nieba. Podobnie czym większe postępy robimy w czynieniu dobra, tym bardziej uczymy się poznawać jak znaczna jest odległość między nami a Bogiem (św. Jan Chryzostom).

To najpiękniejsze, nasycone paschalną nadzieją i radością słowa Chrystusa. Wizja bliskości przygotowanego mieszkania, napełnia serce człowieka spokojem i poczuciem pewności- tam po drugiej stronie jest Życie, bowiem „zwycięstwo pochłonęło śmierć”. Pan oswaja swoich uczniów ze śmiercią i wyrywa z ich serc paraliżujący oraz wszechobecny lęk. „Śmierć stanowi integralną część życia jako wydarzenie o podwójnym obliczu: jedno jest mroczne, nieprzeniknione, budzące lęk, a drugie świetlane, dobre, miłosierne, pogodne, skierowane w stronę wyzwolenia i nowego życia w świetle zmartwychwstania”- pisał ks. W. Hryniewicz. Zmartwychwstały Chrystus roztacza przed człowiekiem perspektywę szczęśliwej wieczności, a co najważniejsze wszystko zostaje nasycone nadzieją. Człowiek nie jest bezdomnym wędrowcą. „Dom, który budowałeś, nie jest twoim na zawsze. Został ci tylko wypożyczony, jesteś jego użytkownikiem. Za kilkadziesiąt lat wprowadzą się do niego inni ludzie-dostaniesz wymówienie… Tu nie masz miejsca na dole. Dopiero w wieczności zakorzenisz swą łódź, przy brzegach wieczności. Twój Pan uprzedził cię i przygotował miejsce takie, jakiego stale pragnąłeś, poszukiwałeś, lecz tutaj nigdy nie znalazłeś…”(M.Quoist). Chrześcijaństwo jest drogą ku pełni istnienia; cierpliwym, mozolnym przygotowaniem na dar wieczności. Zatem egzystencja chrześcijanina jest wydarzeniem paschalnym, naznaczonym tęsknotą za Tym, który jest „drogą i prawdą, i życiem”. Końcem tej wędrówki jest spotkanie Kościoła z Chrystusem, człowieka z Życiem. Towarzyszyć temu momentowi będą znamienne słowa: „Sługo dobry i wierny, wejdź do radości twego Pana”. Mieszkanie z widokiem na Raj !

 

niedziela, 7 maja 2017

Niedziela Dobrego Pasterza






Zobaczcie, czy jesteście Jego owcami. Zobaczcie, czy Go znacie, zobaczcie czy macie światło wiary, czy znacie Go nie przez wiarę tylko, lecz i przez miłość, czy znacie Go nie przez to, że uwierzyliście, lecz przez postępowanie.  Św. Grzegorz Wielki

Pozwolić się odnaleźć Bogu, to motyw naczelny i jednocześnie główne przesłanie przypowieści. To opowieść o każdym z nas, o naszych pomylonych ścieżkach, pójściu na skróty, zapominaniu o miłości wobec Tego, który nas zna po imieniu i kocha. W obrazie zagubionej owcy, odkrywamy być może owo duchowe napięcie, które towarzyszy nam wtedy kiedy wdziera się grzech i wewnętrzny bunt, podyktowany zagubieniem i bezradnością. Bóg szuka człowieka, to prawda z którą trzeba się zderzyć, przyjąć i jej się ogarnąć. Pasterz jest obrazem zatroskanego i kochającego Boga, który nie prowadzi kalkulacji czy opłaca się wyjść aby szukać jedną owcę, czy dać sobie spokój. Idzie i szuka...ponieważ kocha. Owca jest zagubiona, to znaczy iż, nie da sie jej odnaleźć. Albo kiedy zostanie odnaleziona nie będzie chciała wrócić do stada, gdyż będzie sądziła że jest "wolna" i sobie sama poradzi. W takiej narracji wszystko się może wydarzyć, zmienić i przeobrazić, ale postawa Pasterza będzie stała, będzie szukał dopóki znajdzie. A kiedy znajdzie nie będzie reagował gwałtownie z agresją, czy wymierzeniem sprawiedliwości za nieposłuszeństwo. Radość ze znalezienia wypełni wszystko miłością, mimo trudów i cierpień. Jeżeli przyłożymy ludzkie kategorie wartościowania, to wielu z nas nawet by się nie ruszyło z miejsca aby zadać sobie trud szukania kogokolwiek, chyba że będzie w tym jakiś interes. Przypowieść uczy nas również szlachetnego człowieczeństwa, w którym trzeba wyjść z domu aby poszukać zagubionego brata, bez kalkulacji od tak, aby się poczuł odnaleziony to znaczy aby na nowo mógł doświadczyć sensu życia, poczucia wspólnoty i bezinteresownej miłości. Mamy zacząć naśladować Boga. "Jeśli Bóg opuści choćby jednego człowieka, to jutro Jego Królestwo okaże się opustoszałe, a Jego serce puste. Jeden opuszczony człowiek i sieć Bożego miłosierdzia rozrywa się na zawsze. Jeden opuszczony człowiek i w tamie miłości powstaje pęknięcie, które pozwala na wtargnięcie fali gniewu i zguby. Jedno zapomniane przez Boga stworzenie i sam krzyż na którym umiera jedyny Opuszczony zostałby zniweczony". Pozostaje nam szukać, kochać... Owczarnia to również obraz Kościoła w którym człowiek jest kochany, chciany, przyjmowany i odnajdowany jako grzesznik.

 

 

sobota, 6 maja 2017

KOMUNIKAT


W odpowiedzi na cały szereg pytań które do nas dopływają związanych z funkcjonowaniem Bractwa  Kapłańskiego Świętych Cyryla i Metodego, jak również naszej obecności w przestrzeni internetu pragniemy poinformować, że poza stroną internetową Bractwo nie jest obecne na innych platformach komunikacji społecznej. Bractwo nie posiada na stronie Facebook swojego profilu. Od pewnego czasu na tym profilu społecznościowym jakaś grupa nieprzychylnych osób stworzyła fałszywą stronę podszywając się pod struktury Bractwa (wykorzystuje  bezprawnie zdjęcia na których jest Przełożony Bractwa i rozpowszechnia nieprawdziwe informacje). Pragniemy zaznaczyć, że nie jesteśmy autorami tego profilu i zamieszczane tam informacje nie mają nic wspólnego z naszą wspólnotą kapłańską.

                                                        Sekretariat Bractwa Kapłańskiego św. Cyryla i Metodego

wtorek, 2 maja 2017


Witaj, przez którą jaśnieje radość,

Witaj, dla której klątwa odpuszczona,

Witaj, która Adama podnosisz z upadku,

Witaj, która od łez uwalniasz Ewę

 

Witaj, o wysokości, pojęciom ludzkim niedostępna,

Witaj, głębiono nawet anielskim okiem niezbadana,

Witaj, bo jesteś tronem Króla,

Witaj, bo dźwigasz Tego, co wszystkie dźwiga rzeczy

 

Witaj, matko Baranka i Pasterza,

Witaj, zagrodo duchowych owieczek,

Witaj, obrono od wilków niewidzialnych,

Witaj, bramy raju nam otwierająca

Akatyst ku czci Bogurodzicy

 


niedziela, 30 kwietnia 2017

III Niedziela Wielkanocna- Emaus


Każdy chrześcijanin ma swoją własną drogę do Emaus którą przechodzi z wątpliwościami, pytaniami, osobistymi przeżyciami. Czasami ta drogą biegnie uciekając od wzroku innych ludzi, szukając a może i nawet wadząc się ze sobą i swoim osobistym doświadczeniem wiary. Każdy może odnaleźć siebie w tych uczniach którzy żyli wydarzeniami Paschy- tak innej od pozostałych przeżywanych w wielkim spokoju. Idą pełni wątpliwości, pytań i wspomnień... Dwaj uczniowie, na których spoczywa cień krzyża, szli przytłoczeni smutkiem i wątpliwościami z Jerozolimy; po drodze przyłącza się do nich Nieznajomy Wędrowiec, który włącza się do rozmowy. Zapraszają Go pod swój dach i  w czasie wieczerzy, przy błogosławieniu chleba, spadają im łuski z oczu i poznają Go. Jezus czyni te same gesty jak w czasie pożegnalnej ale jednocześnie wyjątkowej Wieczerzy- Eucharystia. Pan Zmartwychwstały pozwala im się poznać. "Dopiero kiedy rozmawiamy z Nim i pozwalamy Mu do nas przemówić, kiedy wchodzimy z Nim w dialog, w relację ja i ty, wtedy możliwe jest autentyczne doświadczenie Boga. "Każdy z nas ma swoje Emaus w którym Chrystus łamie chleb i daje się rozpoznać, aby wzmocnić w nas oczekiwanie na miłość i łaskę. To jednocześnie wspólnota stołu w której gotowy jestem zobaczyć brata i siostrę, komunia miłości w której urzeczywistnia się prawdziwa miłość Boga wiecznie odkrywanego przez nasze oczy i serce. Niechaj Pan idzie z nami !
Poznanie zmartwychwstałego Pana, zawsze dokonuje się przez wiarę. Czasami potrzeba zmierzenia się z daną sytuacją, aby jakaś niewidzialna „zasłona” opadała z oczu, aby móc zobaczyć Jego obecność. Pierwsi uczniowie nie byli neutralnymi świadkami tej prawdy, nie pisali o tym doświadczeniu, jako o czymś, co zaistniało w ich życiu jako fenomen- ale bardziej jako, coś niewyobrażalnego, pozostawiającego intensywny ślad w pamięci i sercu. Kiedy dzisiaj próbujemy jakoś zrozumieć prawdę o zmartwychwstaniu; to nasz rozum ustępuje miejsca sercu- tajemnicy. Zrozumienie tego faktu, wykracza poza wszelkie spekulacje, analogie czy porównania… „Nie mieści się ono w kategoriach zaczerpniętych ze świata naznaczonego znamieniem śmierci. Jest wielkim i niepojętym przełomem w dziejach świata, przekroczeniem granic historii, wypełnieniem czasu, wejściem w nowe życie przyszłego wieku”. To sam Chrystus, na tyle na ile tylko pragnął odsłonić tajemnicę życia, na tyle pozwolił aby ludzkie oczy, uchwyciły największy cud Jego przemienionej obecności. „Ukazania się Zmartwychwstałego uczą paradoksalnej prawdy o Jego trwałej i głębokiej obecności, pomimo zniknięcia i odejścia. Zmartwychwstanie wprowadziło przemianę w sam sposób obecności Chrystusa. Uczniowie wędrujący do Emaus zdołali rozpoznać Pana dopiero w momencie, gdy zniknął im z oczu”. Czasami trzeba przebić się przez niemożność uchwycenia wzrokiem tajemnicy. Przebić się przez ciemność zwątpienia i niewiary, aby po jakimś geście lub słowie, stwierdzić w absolutnej pewności chwili- to jest rzeczywiście Pan !